Ze świata motoryzacji

9.11.2016 Nowe otwarcie projektu CEPiK 2.0

Zaktualizowany harmonogram, podział wdrożenia na etapy, powołanie programu na szczeblu międzyresortowym, zaangażowanie i współpraca wszystkich interesariuszy oraz weryfikacja przepisów – program CEPiK 2.0 będzie prowadzony w zupełnie nowy sposób.

Po diagnozie stanu zaawansowania prac nad projektem CEPiK 2.0 zostały podjęte liczne działania zmierzające do jego zakończenia w nowym terminie ustalonym w porozumieniu z kluczowymi interesariuszami. Powstała nowa struktura organizacyjna programu wdrożenia bazy centralnej CEPiK 2.0 oraz systemów dziedzinowych. Powołano Komitet Sterujący programu, w skład którego wchodzą reprezentanci resortów cyfryzacji, skarbu państwa, infrastruktury i budownictwa, spraw wewnętrznych i administracji, a także głównych użytkowników systemu.

Dziś plan naprawczy zyskał pozytywną opinię Rady Ministrów, która przyjęła projekt nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami oraz niektórych innych ustaw. Projekt trafi teraz do Sejmu.

Diagnoza stanu zaawansowania prac nad bazą centralną CEPiK była prowadzona od maja bieżącego roku. Przeprowadzone audyty wykazały nieprawidłowości w obszarze formalno-prawnym, zarządzania projektem, bezpieczeństwa, architektury rozwiązania, jakości oprogramowania oraz integracji z podmiotami zewnętrznymi. Okazało się, że uruchomienie bazy CEPiK 2.0 nie jest możliwe w zakładanym terminie 1 stycznia 2017 r.

Konsekwencje nieudanego wdrożenia systemu byłyby katastrofalne i oznaczałyby niemal paraliż państwa. Istniało realne ryzyko, że urzędnicy nie mogliby rejestrować samochodów, diagności prowadzić przeglądów pojazdów, a kandydaci na kierowców zdawać egzaminów na prawo jazdy. Należy pamiętać, że każdego dnia z wykorzystaniem CEPiK wydawanych jest ok. 16 tys. dowodów rejestracyjnych i ok. 4 tys. praw jazdy, a system obsługuje w sumie ok. 100 tys. operacji.

Ustalenie przez Radę Ministrów terminu uruchomienia CEPiK 2.0 na 4 czerwca 2018 r. umożliwia Centralnemu Ośrodkowi Informatyki, który jest wykonawcą bazy centralnej CEPiK, zakończenie prac nad planem naprawczym zawierającym szczegółowy harmonogram wdrożenia. COI przedstawi również Ministrowi Cyfryzacji kompleksowy raport ze stanu projektu.

Niezależnie od tego już od 1 stycznia 2017 r. zostanie wprowadzona istotna zmiana w funkcjonowaniu systemu CEPiK. Dane w systemie CEPiK przestaną być narażone na „brudzenie” w procesie rejestracji pojazdów. Od tego bowiem dnia informacje o rejestrowanych pojazdach będą weryfikowane w oparciu o słowniki homologacyjne Instytutu Transportu Samochodowego. Zawierają one prawidłowo zapisane marki pojazdów, ale też dane techniczne, np. dopuszczalną ładowność danego modelu samochodu. W praktyce użycie słowników homologacyjnych ITS oznaczać będzie skokową poprawę jakości danych wprowadzanych do bazy CEPiK. Istotnie ułatwi to oraz zmniejszy koszty migracji tych danych do docelowej bazy.

Ramowy harmonogram budowy CEPiK w wersji 2.0 zakłada podział programu na kilka etapów, w których będą uruchamiane poszczególne funkcjonalności i e-usługi. Jest to zgodne z najlepszymi metodykami realizacji projektów informatycznych i pozwala zminimalizować ryzyko występujące przy jednoczesnym uruchomieniu całego systemu tej skali.

Każdy z etapów składa się z działań prowadzonych w ramach pięciu strumieni projektowych:

• Strumień legislacji

• Strumień architektury biznesowej oraz procesów

• Strumień rozwoju systemu

• Strumień szkoleń, testów oraz migracji danych

• Strumień komunikacji

Uruchomienie nowej struktury programu planowane jest na grudzień 2016 r. Struktura ta zapewniać będzie aktywną komunikację między ministerstwami, starostwami powiatowymi, policją oraz Wojewódzkimi Ośrodkami Ruchu Drogowego, co jest kluczowym warunkiem efektywnego wdrożenia systemu.

5.5.2016 Stacje diagnostyczne pojazdów – będą zmiany

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przygotowało projekt zmian w prawie o ruchu drogowym. Zmiany mają za zadanie prześwietlać stacje diagnostyczne i wyeliminować nieuczciwe punkty, będzie więc więcej kontroli. Zmiany mają wejść w życie 20 maja 2017 roku. Projekt zmian w prawie o ruchu drogowym ma za zadanie dostosować polskie stacje diagnostyczne do wymogów Unii Europejskiej. Zmieni się nadzór nad stacjami diagnostycznymi. Obecnie podlegają one 380 starostwom. Jeśli projekt wejdzie w życie, zostanie powołany dyrektor transportowy dozoru technicznego. Jego zadanie będzie polegało na drobiazgowym sprawdzeniu stacji jeszcze przed jej zatwierdzeniem zarówno pod kątem warunków lokalowych, jak i wyposażenia kontrolno-pomiarowego służącego do wykonywanych badań. Ponadto za pomocą wykwalifikowanych inspektorów będą przeprowadzane kontrole działających stacji oraz wyników wybranych losowo badań technicznych pojazdów, które dana stacja przeprowadziła w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Dyrektor transportowy dozoru technicznego będzie wyczulony na wszelkie skargi oraz analizy statystyczne, na podstawie których może zarządzić doraźne kontrole stacji kontroli pojazdów. Nowe przepisy uregulują także wymogi w stosunku do kandydatów na diagnostów. Egzamin na diagnostę będzie przeprowadzał Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Zmiany mają wprowadzić także warsztaty doskonalenia zawodowego dla diagnostów, obowiązkowe seminaria dla wykładowców oraz nadzór nad ośrodkami szkolenia diagnostów. (źródło:www.onet.pl)

16.10.2015 Czy grozi nam chaos przy rejestracji aut?

Czy od nowego roku grozi nam chaos przy rejestracji aut i egzaminach na prawo jazdy? Dotąd rząd nie wydał ponad 20 rozporządzeń do zmodernizowanego systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Od początku przyszłego roku ma zacząć działać zmodernizowany system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) - przewiduje nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym, którą Sejm uchwalił latem, a 5 sierpnia podpisał prezydent Bronisław Komorowski. Termin wyznaczyło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zarządzające ewidencją. Dwa lata temu resort uznał, że działający od 2003 r. dotychczasowy CEPiK to system "awaryjny, nienowoczesny i zbyt kosztowny". Przebudują go specjaliści z Centralnego Ośrodka Informatyki MSW kosztem 122 mln zł. System CEPiK 2 ma poprawić bezpieczeństwo na drogach, bo ułatwi wykrywanie kierowców bez ważnych praw jazdy i utrudni dopuszczanie do ruchu niesprawnych techniczne samochodów. Nowy system ułatwi też życie kierowcom - zapewniało po uchwaleniu nowych przepisów MSW. Po uruchomieniu CEPiK 2 kierowcy będą mogli sprawdzić na bieżąco przez internet, ile zgromadzili punktów karnych, oraz ocenić jakość nauki w poszczególnych szkołach jazdy. Będzie też można sprawdzić, czy interesujące nas używane auto nie miało poważnych wypadków. Dostaliśmy sygnały, że ogłoszona już w postaci ustawy modernizacja CEPiK buksuje. "Narzekają diagności, którzy od 4 stycznia mają łączyć się z bazą i bezpośrednio wprowadzać dane, zamiast - jak teraz - wysyłać pliki po kontroli pojazdu do przedłużenia rejestracji. Mówią, że nie ma żadnych testów, szkoleń na temat CEPiK 2. I mają wątpliwości, co zrobią, kiedy na przeglądzie się okaże, że dane w bazie nie zgadzają się z danymi w dowodzie rejestracyjnym i w samochodzie" - alarmują czytelnicy. Nie ma rozporządzeń. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej problemów z wprowadzeniem CEPiK 2. Dwa i pół miesiąca przed uruchomieniem systemu nie ma jeszcze dwóch tuzinów rozporządzeń wykonawczych do nowych przepisów. "W tym momencie 19 rozporządzeń jest na etapie konsultacji, dwa rozporządzenia oczekują na publikację, natomiast trzy rozporządzenia są procedowane wewnątrz resortu" - poinformowało nas biuro prasowe MSW. Według resortu spraw wewnętrznych dwa rozporządzenia wykonawcze dla CEPiK 2 szykuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Ale według MIR wprowadzenie CEPiK 2 wymaga znowelizowania przez ten resort czterech rozporządzeń, m.in. o egzaminach na prawo jazdy i wydawaniu praw jazdy. Projekt jednego z tych rozporządzeń skierowano do rozpatrzenia przez Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji, projekt kolejnego rozporządzenia jest po uzgodnieniach międzyresortowych, a kolejny projekt ma być wkrótce przekazany do konsultacji społecznych i uzgodnień rządowych. W MIR pracują nad projektem rozporządzenia w sprawie firmy, która będzie prowadzić katalog marek samochodów homologowanych i dopuszczonych do ruchu w Polsce. A to fundamentalna kwestia przy modernizacji ewidencji. W zeszłym roku firma analityczna Samar pokazała, że w CEPiK figurują tak fantastyczne pojazdy jak np. Volkswagen Polonez Caro czy Audi Polski Fiat 126. W zmodernizowanym systemie wpisanie do rejestrów takiego dziwoląga ma być niemożliwe, bo od stycznia urzędy komunikacyjne mają korzystać z elektronicznego katalogu samochodów. Po wpisaniu podczas rejestracji np. numeru identyfikacyjnego VIN auta w komputerze powinny się wyświetlić pozostałe fabryczne dane tego pojazdu. Od kilku tygodni MIR uchyla się od odpowiedzi, kiedy przedstawi projekt tak ważnego rozporządzenia. "Zostanie opublikowane w terminie umożliwiającym jego wejście w życie wraz z przepisami ustawy, czyli 4 stycznia 2016 r." - ucina nasze pytania resort. Jest plan awaryjny? Czy realne jest wprowadzenie od nowego roku CEPIK 2, skoro brakuje większości aktów wykonawczych? "MSW dokłada wszelkich starań, aby wdrożenie nowego systemu na początku stycznia przebiegło bez zakłóceń" - odpowiedział nam resort spraw wewnętrznych. I dodał: "W MSW nie są prowadzone prace nad przesunięciem terminu wejścia w życie ustawy dotyczącej systemu CEPiK". - MSW i Centralny Ośrodek Informatyki MSW pracują nad planem ratunkowym - dowiedzieliśmy ze źródła znającego od podszewki problemy CEPiK. (www.wyborcza.pl)

27.08.2015 Badania techniczne - proponowane zmiany

ZMIANY W BADANIACH TECHNICZNYCH AUT. 

W diagnostyce samochodowej zajdą rewolucyjne zmiany. Ma być mniej oszustw i wraków jeżdżących po drogach. Mimo bardzo starego parku samochodowego, w którym przeciętny wiek samochodu wynosi 10 lat, Polska ma fenomenalny wskaźnik zaliczonych badań technicznych. Według oficjalnych danych w polskich stacjach kontroli zaledwie 2 proc. pojazdów nie zalicza diagnostyki. W Niemczech ten odsetek wynosi 10 proc., a w niektórych krajach europejskich nawet 50 proc. Szacuje się, że aż 20 proc. aut jeżdżących po polskich drogach nie ma ważnych badań technicznych.

BADANIA TECHNICZNE - ILE ZAPŁACISZ ZA PRZEGLĄD SAMOCHODU

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zamierza wprowadzić zmiany, które mają doprowadzić do uszczelnienia systemu badań technicznych. Samochód zostanie sfotografowany w stacji kontroli pojazdów, co potwierdzi jego obecność na badaniu. Numer rejestracyjny będzie od razu wpisany do rejestru badanych pojazdów. Dowodem pozytywnie zakończonej diagnostyki będzie naklejka na szybie, dzięki której ważność badań technicznych będzie można sprawdzić bez zaglądania w dowód rejestracyjny. Kierowca otrzyma zaświadczenie o wyniku badań, które przedstawi w razie kontroli. Opłatę za badanie techniczne trzeba będzie uiścić przed wjechaniem na stanowisko diagnostyczne. Cofnięcie transakcji wprowadzonej do kasy fiskalnej nie będzie możliwe. Podstawowe badanie techniczne prywatnego samochodu osobowego ma kosztować 150 zł, około 50 procent więcej niż obecnie (98 zł). Przypomnijmy, że obecna stawka nie była aktualizowana od 2004 r. Uwaga! Kierowcy, którzy będą wykonywali badania po terminie wyznaczonym w dowodzie rejestracyjnym, zapłacą podwójnie. Brak ważnych badań technicznych ma być karany mandatem i zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego. W planach jest również wprowadzenie przepisu, który umożliwi firmom odpisy podatkowe od użytkowanego samochodu tylko wówczas, jeśli będzie miał ważne badania techniczne. Nieuczciwych diagnostów mają "wychwytywać" funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego, którzy podczas wizyt w stacjach kontroli pojazdów będą zachowywać się jak klienci. W planach ministerstwa są również regularne, okresowe szkolenia diagnostów, które mają uzupełniać wiedzę w zakresie przepisów oraz nowoczesnych rozwiązań technicznych, takich jak napędy 4x4, układy hybrydowe czy napędy elektryczne. Dyrektor transportowego dozoru technicznego przejmie od starostów zarządzanie systemem organizacyjnym badań technicznych. Zajmie się również rejestrem przedsiębiorstw prowadzących okręgowe stacje kontroli pojazdów, wydawaniem uprawnień do prowadzenia badań technicznych pojazdów oraz nadzorem nad stacjami diagnostycznymi. Dostosowanie istniejącej infrastruktury do nowych realiów będzie trwało 10 lat. Uwaga! Zmiany przepisów dotyczących badań technicznych to na razie propozycje. Według dyrektywy Unii Europejskiej nowe regulacje prawne muszą być gotowe w maju 2017 r. i wprowadzone w życie do maja 2018 r. (źródło:www.wyborcza.pl)

06.02.2015 4,5 tysiąca Nissanów do serwisu. Może odpaść kierownica

Nissan Qashqai to polski i europejskii hit wśród SUV-ów. Samochód japońskiego producenta trafił idealnie w aktualną modę i gusta klientów. Niestety nie udało się uniknąć wpadki – okazuje się, że część tych aut posiada poważną wadę, w wyniku której może odpaść kierownica. Nissan poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o problemie i przeprowadzanej akcji serwisowej. Awaria może wystąpić w modelach Qashqai (J10)i Qashqai+2 (J10) wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii w okresie 24.02-10.09.2012 r. oraz w vanach NV200 (M20), które opuszczały Hiszpańską fabrykę od 17 lutego do 30 lipca 2012 roku. Poinformowano, że w tych modelach podczas montażu mogła zostać przyłożona nadmierna siła ścinająca do piasty koła kierowniczego, powodując pęknięcie i zmniejszenie wytrzymałości tego elementu. W sytuacji, gdy użytkownik samochodu obciąży koło kierownicze dużym naciskiem, może to spowodować oddzielenie się kierownicy od kolumny i w konsekwencji utratę kontroli nad pojazdem. Na rynku polskim kampanią naprawczą objęte są łącznie 4493 samochody, a listę numerów VIN tych pojazdów można znaleźć na stronie UOKiK-u. Nissan poinformuje właścicieli aut, które wymagają kontroli i zaprosi ich na kontrolę. W jej trakcie sprawdzona będzie data odlewu koła kierowniczego i w razie konieczności kierownica zostanie wymieniona. (żródło:www.wp.pl) 

Zobacz listę numerów VIN 

05.01.2015 Nowy system kar w systemie ViaToll

Od 2 stycznia obowiązują nowe kary za brak e-myta w systemie ViaToll. W założeniu, zmiany upraszczają zasady odpowiedzialności administracyjnej użytkowników dróg za uchylanie się od obowiązku uiszczania opłaty elektronicznej. Przewoźnicy będą zwolnieni od kar, za to przewidziane są surowe kary dla właścicieli pojazdów. Zgodnie z nowelizacją przepisów dotyczących działania ViaToll, za brak opłaty zostanie ukarany właściciel lub posiadacz pojazdu, a nie kierowca. W przypadku umowy leasingu kara zostanie nałożona na posiadacza samochodu, który faktycznie z niego korzysta. Opłata specjalna za brak całego e-myta w systemie ViaToll w przypadku zespołów pojazdów wyniesie od 500 do 1500 zł - w przypadku samochodów ciężarowych oraz autobusów Nowelizacja reguluje także kwestię kar dla właściciela pojazdu w przypadku używania urządzenia viaBox niezgodnie z przeznaczeniem. Jeśli więc wniesiemy opłatę w systemie ViaToll w niepełnej wysokości, kara wyniesie 250 złotych za przejazd mniejszymi samochodami z przyczepą oraz 750 złotych w przypadku większych samochodów i autokarów. Zgodnie z przepisami, jeśli posiadacz pojazdu korzystający z systemu ViaToll naruszy obowiązek uiszczenia e-myta, nie będzie mógł zostać ukarany więcej niż raz na dobę. Nieważne będzie, ile płatnych odcinków dróg samochód przejechał w ciągu jednego dnia bez uiszczenia e-myta lub uiszczenia go w niepełnej wysokości. To samo dotyczy kary dla kierowcy za wprowadzenie do urządzenia nieprawidłowych danych o kategorii pojazdu. (Żródło:www.onet.pl)

12.09.2014 Niemcy: "Wprowadzimy płatne autostrady nawet bez zgody UE"

Premier Bawarii Horst Seehofer powiedział w czwartek, że forsowany przez niego plan wprowadzenia opłat za przejazd autostradami dla kierowców samochodów osobowych z zagranicy zostanie zrealizowany nawet bez wcześniejszej zgody UE. - Kraj taki jak Republika Federalna Niemiec popełniłby kardynalny błąd, gdyby - chcąc uchwalić jakąś ustawę - pukał przedtem do drzwi UE i pytał: Czy wolno nam to zrobić? - powiedział Seehofer w wywiadzie dla dziennika "Donaukurier". Taka postawa oznaczałaby - zdaniem premiera Bawarii - "paraliż państwa". Jak zaznaczył Seehofer, ewentualne skargi ze strony krajów sąsiednich też nie mogą stanowić przeszkody dla wdrożenia myta. - Nasz ustawodawca nie może się tym kierować. Musimy robić to, co jest dobre dla naszego kraju - wyjaśnił premier Bawarii będący równocześnie szefem rządzącej w tym landzie partii CSU. Kolega partyjny Seehofera, niemiecki minister transportu Alexander Dobrindt (CSU) przedstawił na początku lipca plan wprowadzenia opłat za korzystanie przez kierowców samochodów osobowych z sieci dróg w Niemczech. W praktyce płaciliby tylko cudzoziemcy. Rząd chce wprowadzić opłaty od 2016 roku. Założeniem planu są opłaty za korzystanie z wszystkich dróg, nie tylko autostrad. Płacić musieliby zarówno Niemcy, jak i obcokrajowcy, ale obywatele niemieccy mieliby rekompensatę w postaci obniżenia podatku od samochodów. Minister oczekuje przychodów rzędu 2,5 miliarda euro w ciągu czterech lat. Środki te miałyby być w całości przeznaczane na budowę dróg. Roczna opłata ma być uzależniona od pojemności silnika oraz od czystości spalin i wynieść średnio 88 euro. Myto dla kierowców samochodów osobowych było jednym z głównych punktów wyborczego programu bawarskiej CSU. Kanclerz Angela Merkel i jej CDU oraz SPD były początkowo przeciwne, jednak w negocjacjach koalicyjnych ustąpiły partnerowi z Bawarii, który uzależniał decyzję o wejściu do rządu od zgody na swój plan. Krytycy myta twierdzą, że jest ono w planowanej formie niezgodne z przepisami unijnymi. Część polityków CDU uważa, że koszty systemu pobierania opłat mogą być wyższe od wpływów z winiet. Przeciwne opłatom są także władze krajów związkowych położonych nad granicą z Polską i Czechami. Domagają się zwolnienia z myta turystów, obawiając się, że w przeciwnym razie spadnie liczba gości zagranicznych, co będzie miało negatywne skutki ekonomiczne. Sprzeciw zgłosiła także Holandia. Źródło: PAP 

01.04.2014 Wicepremier o autach z kratką - celem jest pełne odliczenie VAT

Ministerstwo Gospodarki będzie dążyć do łatwiejszego odliczenia pełnego podatku VAT od służbowych samochodów. Wicepremier Janusz Piechociński uważa, że podatkowe przepisy, które weszły dziś w życie, są przejściowe. Szef resortu gospodarki tłumaczy, że obecne przepisy wynikają z konieczności ograniczenia deficytu budżetowego. Janusz Piechociński dodaje, że dla firm lepsze będzie ustanowienie prostego ryczałtu na niskim poziomie. Docelowym rozwiązaniem jest możliwość całkowitego odliczenia podatku VAT od samochodów osobowych z homologacją ciężarową. Minister gospodarki dodaje, że taka forma wsparcia dla firm jest uczciwa i pomaga zredukować szarą strefę. Zdaniem Janusza Piechocińskiego polskim firmom wciąż nie udało się „dojść do formy” po kryzysie ekonomicznym, więc pomoc podatkowa ze strony państwa jest im potrzebna. Przepisy, które wchodzą dziś w życie zakładają możliwość odliczenia pełnej stawki podatku VAT od zakupu lub dzierżawy pojazdu. Dzieje się tak pod warunkiem, że auto wykorzystywane jest tylko służbowo. W użytku mieszanym przedsiębiorcy mogą odliczyć połowę podatku. Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że w w tym roku zarejestrowano w Polsce ponad 17 tysięcy samochodów osobowych z homologacją ciężarową.(żródło:www.onet.pl)

 05.07.2013 Karetki i betoniarki zablokowane przez resort transportu

Zmieniły się zasady dopuszczania do ruchu pojazdów specjalizowanych - Do dziś oficjalnie nie wiemy, kto ma się tym zajmować - alarmują producenci. Kilkaset firm nie może sprzedawać karetek, śmieciarek, przyczep. Pojazdy specjalizowane to samochody produkowane w niewielkich partiach, często na indywidualne zamówienie, np. pojazdy komunalne, budowlane, karetki, a nawet przyczepki samochodowe. Dotychczas takie pojazdy wyjeżdżały z zakładu z kompletem dokumentacji do okręgowej stacji kontroli pojazdów. Tam wykonywano badania techniczne i jeśli wypadły pomyślnie, pojazd można było zarejestrować w wydziale komunikacji. - Koszt badania technicznego nie przekraczał 200-300 zł, a procedura trwała jeden dzień, bo stacji kontroli w regionie jest kilkanaście - mówi Dariusz Olszewski ze skarżyskiej firmy Tevor, która zatrudnia 70 osób i rocznie buduje ok. 150 pojazdów specjalistycznych. Wszyscy czekają na ministerstwo. 22 czerwca weszło w życie rozporządzenie ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej dostosowujące polskie prawodawstwo do unijnej dyrektywy dotyczącej zasad homologacji i dopuszczenia pojazdów do ruchu. - Nowe przepisy nie dopuszczają już badania na stacjach kontroli pojazdów. W rozporządzeniu jest mowa o tzw. jednostkach uprawnionych, których listę minister ogłosi w obwieszczeniu. Ale do dziś go nie ma - mówi Olszewski. - Nastąpił paraliż procesu homologacji pojazdów użytkowych, a dla producentów to oznacza bankructwo. Problem dotyczyć może nawet 800 firm, bo chodzi nie tylko o producentów samych pojazdów, ale również ich wyposażenia - mówi Antoni T. Dąbrowski, prezes Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych i Pojazdów. Stowarzyszenie już od jesieni sygnalizowało problem w ministerstwie. - Ale resort milczy. Z informacji uzyskanych przez producentów wynika, że badaniami technicznymi przy dopuszczeniach jednostkowych ma się zajmować Instytut Transportu Samochodowego. Oficjalnie ministerstwo tego nie podało. Poza tym koszt badań i homologacji takiego pojedynczego pojazdu specjalistycznego w ITS to nawet kilka tysięcy złotych. No i koniecznie trzeba przywieźć pojazd do Warszawy, nawet jeśli został wyprodukowany pod Szczecinem - opowiada Dąbrowski. W Instytucie jest drogo. Wojciech Przybylski, zastępca dyrektora ITS, przyznaje, że ma sporo telefonów w tej sprawie. - Dla nas to nowość, bo do tej pory przepisy nawet nie zakładały tzw. dopuszczenia jednostkowego - mówi Przybylski. Przyznaje, że oficjalnie nawet nie wie, że ITS ma się tym zajmować. - Zapytaliśmy o to resort transportu. Ale z drugiej strony jako jedna z dwóch jednostek od 2005 r. mamy uprawnienia do homologacji całopojazdowych. Dlatego klientom nie odmawiamy - mówi Przybylski. Przyznaje też, że sam proces jest znacznie droższy niż dotychczas. - My nie zajmujemy się tylko sprawdzeniem obiektów, tylko przeprowadzamy kompleksowe badania. Cena zależy od złożoności pojazdu. Resort infrastruktury tłumaczy, że zmiana uchyliła ustawowe zwolnienie z obowiązku homologacji pojazdu wyprodukowanego lub importowanego w ilości jednej sztuki rocznie. "Zwolnienie to zostało zastąpione procedurą dopuszczenia jednostkowego pojazdu (...). Badania w przedmiotowym zakresie prowadzone są przez jednostki uprawnione(...)" - pisze Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu transportu. Nie odpowiada na pytanie, jakie jednostki mogą przeprowadzać takie badania. Ale zaznaczył, że "Dopuszczenie jednostkowe pojazdu można także uzyskać w każdym innym państwie członkowskim Unii". - Dla nas jeden instytut na cały kraj to niedopuszczalne rozwiązanie. Składamy na ministra transportu skargę do premiera. Taka działalność szkodzi polskiej gospodarce - zapowiada Antoni T. Dąbrowski. (źródło:www.wyborcza.biz)

15.05.2013 E-myto dla osobówek zostaje. Minister zmienił zdanie

Minister Nowak ostatnio wrył się w pamięć zmotoryzowanych, gdy w wielkiej kampanii medialnej nazwał kierowców przekraczających dopuszczalną prędkość mordercami i obiecał więcej fotoradarów. Teraz podjął decyzję, która również nie przysporzy mu zwolenników. W lutym 2012 roku Sławomir Nowak obiecał, że zlikwiduje obowiązek uiszczania opłat za drogi krajowe dla samochodów osobowych ciągnących przyczepy. Nic z tego. Pieniądze są dla ministra ważniejsze niż dane słowo. Początek lipca 2011 roku był na polskich drogach czasem prawdziwej rewolucji. Jedną z jej odsłon było zlikwidowanie funkcjonującego od lat i wykorzystującego winiety systemu wnoszenia przez kierowców samochodów ciężarowych opłat za jazdę drogami krajowymi i ekspresowymi. Ponad najważniejszymi trasami rozpięto sieć bramownic, które pozwalają na elektroniczne zliczanie dystansu pokonywanego płatnymi drogami i precyzyjne naliczanie należnej kwoty. By było to możliwe, trzeba zarejestrować się w systemie viaTOLL, wpłacić kaucję za urządzenie komunikujące się z bramownicami i odebrać je w jednym z punktów obsługi klientów. Takie czynności nie są żadną nowością dla spedytorów, którzy od lat korzystają z podobnych systemów obowiązujących w niektórych krajach zachodnich. Dla posiadacza samochodu osobowego, który w wakacje chce pojechać na urlop z przyczepą kempingową, jest to już duży problem. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że takie osoby są właściwie skazane na rozliczenie za pomocą systemu przedpłat. Działa to jak karta prepaid w telefonie; klient wpłaca na konto wybraną przez siebie kwotę i może wjechać na drogę krajową objętą płatnością. Problem pojawia się, gdy na koncie nie ma już wystarczającej kwoty. Jeśli użytkownik nie zauważy wysyłanych przez zamontowane w samochodzie urządzenie sygnałów, grożą mu niebotyczne kary - aż 3 tys. złotych za każdą bramownicę, pod którą przejedzie się bez wystarczających środków. Nic więc dziwnego, że kierowcy samochodów osobowych, którzy wybierają się w podróż z przyczepą, chcieliby uniknąć tego kłopotu. Na to jednak nie ma co liczyć. Sławomir Nowak nie zrealizuje swojej obietnicy z lutego 2012 roku. Sprawę tłumaczy Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej: "Na podstawie decyzji Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej został przygotowany projekt ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych, przewidujący między innymi zwolnienie z opłaty elektronicznej w systemie viaTOLL wszystkich zespołów pojazdów złożonych z pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej, nieprzekraczającej 3,5 tony i przyczepy o łącznej dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, w tym samochodów osobowych z przyczepą kempingową. Projekt ten 24 kwietnia 2012 r. został skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Do projektu zgłoszono liczne uwagi i zastrzeżenia. W pierwszej kolejności podniesiono kwestię negatywnych skutków finansowych projektowanego rozwiązania dla przychodów Krajowego Funduszu Drogowego, które uznano za zbyt daleko idące w kontekście przeprowadzonej w maju 2012 r. obniżki wysokości opłat za przejazd autostradami zarządzanymi przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad dla pojazdów samochodowych o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony i motocykli. Dlatego też Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej podjął decyzję o rezygnacji z dalszych prac legislacyjnych w przedmiotowym zakresie”. Całej sprawie smaczku dodaje fakt, że, jak twierdzi „Dziennik Gazeta Prawna”, elektroniczne myto dla samochodów osobowych jest wynikiem urzędniczego błędu. W uzasadnieniu wprowadzenia nowej ustawy widniał zapis, że opłatami mają być objęte jedynie auta ciężarowe o masie powyżej 3,5 t oraz autobusy. Oznacza to, że według oryginalnych ustaleń nie było planu wprowadzenia opłat dla samochodów osobowych - jest to też sprzeczne z dyrektywą Parlamentu Europejskiego. Jednak, zapewne przez niedopatrzenie urzędników, przepisy zostały zapisane w taki sposób, że również osobówki z przyczepami, gdy razem ważą powyżej 3,5 t, muszą płacić e-myto. (źródło:www.moto.wp.pl)

13.08.2012  Ten komputer został zablokowany

W maju mieliśmy w Polsce do czynienia z infekcjami złośliwym oprogramowaniem, które blokowało dostęp do komputera, żądając wpłacenia okupu w zamian za usunięcie blokady. ‘Opłata karna’ wynosi 100 euro (można również dokonać dwóch płatności po 50 euro) i powinna zostać dokonana poprzez podanie numeru vouchera UKASH. Jak twierdzi wyświetlany na komputerze komunikat, kara ta wynika z tajemniczych przepisów o ‘kontroli informacyjnej oraz zabezpieczenia informacji’ z 2012 roku. Sam komunikat napisany jest poprawną polszczyzną i opatrzony logiem policji! (patrz zrzut ekranu poniżej). Programy antywirusowe oznaczają to zagrożenie jako ‘Trojan/Weelsof’. (żródło: http://www.cert.pl/news/5483 )

26.06.2012  Brak badania technicznego to problem z OC i AC

Sprawne auto to podstawa, bo może uchronić ciebie i twoich pasażerów przed poważnymi obrażeniami podczas wypadku. Ale to nie wszystko! Pamiętaj, że poruszając się po drogach samochodem bez ważnego badania technicznego ryzykujesz zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i odmową wypłaty odszkodowania z twojego OC lub AC. Każdy właściciel samochodu jest zobowiązany nie tylko do wykupienia obowiązkowego ubezpieczenia OC, lecz także do przeprowadzania okresowych przeglądów technicznych pojazdu i to bez względu na to, czy ma wykupioną polisę AC czy też nie. Są to badania, które mają nam zagwarantować sprawność naszego auta, szczególnie pod kątem bezpieczeństwa osób nim jadących, innych uczestników ruchu, jak również ochrony środowiska naturalnego. Jeśli kupiliśmy auto prosto z salonu to jesteśmy zobowiązani do przeprowadzenia pierwszego badania technicznego dopiero po trzech latach od dnia zakupu. Kolejny przegląd musimy wykonać po upływie dwóch lat, a kiedy nasz samochód jest już pięciolatkiem, badania techniczne powinny być wykonywane po upływie każdego roku. Każdy przegląd zostaje potwierdzony pieczątką w dowodzie rejestracyjnym wraz z podaniem terminu kolejnego badania lub ważności obecnego. Tę datę powinniśmy sobie za każdym razem dobrze zapamiętać. Jakie kary czekają nas za brak aktualnych badań technicznych? Warto wiedzieć, że przy zwykłej kontroli drogowej brak badań technicznych może być dla kierowcy bardzo kłopotliwy. Dlatego należy o nich bezwzględnie pamiętać, bo jeśli podczas niej nie będziemy w stanie przedstawić policji dowodu rejestracyjnego z potwierdzeniem aktualnego przeglądu technicznego samochodu, musimy liczyć się z poważnymi konsekwencjami naszego nieprzemyślanego zachowania. Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego przez policję. W przypadku kontroli drogowej kierowcy grozi zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i skierowanie jego auta na badania techniczne. Jeśli niewiele spóźniliśmy się z kolejnym przeglądem to teoretycznie możemy liczyć na pobłażliwość i upomnienie ze strony policjanta. Jednak najczęściej w takiej sytuacji dowód rejestracyjny pojazdu zostanie zatrzymany, a my dostaniemy kwitek ze skierowaniem na obowiązkowe badanie techniczne. Musimy przy tym pamiętać, że kwitek, który otrzymamy nie zastępuje dowodu rejestracyjnego i wydawany jest na siedem dni tylko po to, aby móc dojechać do najbliższej stacji kontroli – wyjaśnia Wojciech Rabiej z internetowej porównywarki ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl. Ponadto po tak nieprzyjemnej kontroli drogowej konieczna będzie wizyta w jednej z okręgowych stacji kontroli pojazdów, a nie w którejkolwiek przeprowadzającej takie badania – dodaje Wojtek Rabiej. Jeśli przejdziemy pozytywnie badania w stacji okręgowej, otrzymamy zaświadczenie ważne 30 dni, z którym możemy jeździć do czasu odzyskania dowodu rejestracyjnego. Ten otrzymamy w urzędzie właściwym ze względu na miejsce rejestracji po okazaniu dokumentu ze stacji okręgowej potwierdzającego sprawność naszego auta. (źródło:www.onet.pl)

29.05.2012  Zmiany w przepisach - nie będzie zielonej strzałki?

Kary za wykroczenia w ruchu drogowym dla właścicieli samochodów, likwidacja "zielonej strzałki", mniejsze limity prędkości na drogach - takie zmiany w przepisach proponują posłanki PO z parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przewodnicząca zespołu Beata Bublewicz przypomniała na poniedziałkowej konferencji prasowej, że przed rokiem w Polsce został zainaugurowany projekt ONZ pt. "Światowa Dekada Działań na Rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2011-2020", którego celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach całego świata. "Dzisiaj zebraliśmy się po to, by rok po tej premierze powiedzieć, co zamierzamy zrobić, co przygotowujemy" - powiedziała Bublewicz. Posłanki PO chcą doprowadzić do tego, by sankcje za wykroczenia na drodze były nieuchronne i szybkie. Według Bublewicz kara za wykroczenie na drodze powinna być nakładana w trybie administracyjnym na właściciela pojazdu, nawet jeśli nie był kierowcą. Zgodnie z przedstawioną propozycją, właściciel pojazdu byłby zobligowany do tego, by w ciągu 14 dni wskazać osobę, która prowadziła samochód i dokonała wykroczenia drogowego. Druga proponowana zmiana to likwidacja możliwości skrętu warunkowego na światłach, czyli tzw. zielonej strzałki (która przy zapalonym czerwonym świetle - po zatrzymaniu się, przepuszczeniu pieszych i jadących na zielonym świetle samochodów - umożliwia kierowcy skręt w prawo). W ocenie Bublewicz kierowcy nie zatrzymują się przed „zieloną strzałką”, co prowadzi do wielu wypadków, w których giną ludzie. Z tego powodu – jak mówiła - w innych krajach sygnalizacja "zielona strzałka" nie obowiązuje. Trzecia propozycja dotyczy limitów prędkości. Zgodnie z nią na autostradach kierowcy mogliby jeździć maksymalnie 130 km/h, na drogach ekspresowych 110 km/h, a w obszarze zabudowanym 50 km/h (jak to jest obecnie), ale bez tzw. tolerancji pomiaru. Wprowadzenie tolerancji pomiaru do 10 km/h - zdaniem posłanki - spowodowało zły efekt psychologiczny u kierowców, którzy uważają, że mogą jeździć szybciej, co rodzi niebezpieczeństwo. Likwidacja tolerancji pomiaru - co proponuje Bublewicz - spowoduje, że kierowcy będą musieli trzymać się wyznaczonych limitów prędkości. Wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska uważa, że te zmiany mogą poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego. Zastrzegła, że są to na razie tylko zapowiedzi. Jej zdaniem niezależnie od działań legislacyjnych ważne jest podnoszenie świadomości w kwestii bezpieczeństwa na drogach, gdyż - jak dodała - najwięcej wypadków odbywa się w słoneczne dni na prostych odcinkach dróg ze względu na lekceważenie podstawowych zasad ruchu drogowego.

05.03.2012  Pobór opłat dla samochodów osobowych

Od czerwca kierowcy aut osobowych będą mogli na państwach autostradach korzystać z elektronicznego systemu poboru opłat. Według jego twórców ma to być alternatywa dla tradycyjnego uiszczania opłat na bramkach, która ma też za zadanie skrócić czas stania na kolejnych odcinkach autostrad. Jak tłumaczy Krzysztof Gorzkowski z firmy Kapsch Telematic Services, do korzystania z e-myta potrzebne będzie urządzenie pokładowe viaAUTO i rejestracja w systemie. Na początku kierowcy będą mogli w ten sposób płacić na odcinku Stryków - Konin na autostradzie A2 oraz na odcinku Gliwice - Wrocław na trasie A4.- Kierowcy nie będą musieli stać na bramkach przy wyjeździe z autostrady i płacić ręcznie za przejechaną drogę. Wystarczy tylko zarejestrować się w systemie - dodaje Gorzkowski. E-myto to system elektronicznego poboru opłat od kierowców autobusów i samochodów ciężarowych o ładowności powyżej 3,5 t na niektórych polskich autostradach i drogach ekspresowych. W ubiegłym tygodniu firma Kapsch poinformowała, że z tytułu elektronicznego poboru opłat tylko w tym roku do budżetu państwa wpłynęło 120 mln zł. Codziennie z e-myta do budżetu wpływa ok. 2 mln zł. Takich wyników spodziewały się Ministerstwo Transportu GDDKiA. W całym 2012 r. przychody mają przekroczyć kwotę 1,1 mld zł. W styczniu i lutym tego roku e-myto dało 120 mln zł. Niższe przychody tłumaczone są spadkiem ruchu na drogach. - Naturalną rzeczą jest, że ruch w miesiącach zimowych spada, i to jest doświadczenie wszystkich systemów europejskich: kilkunastoprocentowy, nawet 20-procentowy, spadek ruchu w stosunku do przewozów jesiennych - mówi Marek Cywiński, dyrektor generalny Kapsch. (źródło:www.wyborcza.biz)

08.02.2012  3000 zł za brak OC

Za jazdę bez ważnego OC zamiast 1980 zł zapłacisz 3000 zł kary. Od stycznia br. zmienił się sposób naliczania kar, a od 11 lutego przepisy, które zaostrzają konsekwencje braku OC. Od początku roku wysokość kar nie jest już kalkulowana na podstawie kursu euro, ale minimalnego wynagrodzenia za pracę w Polsce (1500 zł). Podstawowa kara dla auta osobowego to dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 3 tysiące złotych. Dla ciężarówek pełna kara to trzykrotność minimalnego wynagrodzenia, czyli 4,5 tysiąca złotych. W przypadku braku ubezpieczenia tylko przez kilka dni właściciel pojazdu zapłaci część kary. Gdy przerwa nie przekracza 3 dni - 20 proc., do 14 dni - 50 proc. kary podstawowej. W przypadku motocykli kary to 80 i 200 zł. Największa podwyżka, bo ponad dziesięciokrotna, dotyczy posiadaczy ciągników samochodowych. Dotychczas za brak OC płacili oni tyle samo, co posiadacze motocykli czy motorowerów. Od 1 stycznia obowiązują ich kary jak dla ciężarówek, czyli nie 400 a 4500 złotych. Na tym nie koniec, od najbliższej soboty (11 lutego) wchodzą z kolei w życie nowe przepisy zaostrzające konsekwencje braku OC. Nieubezpieczony kierowca zapłaci drożej, za spowodowany wypadek. Fundusz będzie, bowiem zobowiązany do dochodzenia od niego nie tylko odszkodowania, wypłaconego ofiarom wypadku, ale również poniesionych przez siebie kosztów, związanych z tą wypłatą (likwidacją szkody). Właściciele wszystkich pojazdów mechanicznych (podlegających obowiązkowi rejestracji) muszą wykupić ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli tego nie zrobią to ich auta poruszają się po drogach nielegalnie, przypominają urzędnicy z Ubezpieczeniowego Fundusz Gwarancyjnego. Obowiązek ubezpieczenia dotyczy wszystkich pojazdów, bez względu na ich stan techniczny i to jak często poruszają się po drogach. Polisa OC chroni właściciela pojazdu i sprawcę wypadku przed finansowymi konsekwencjami spowodowanej kolizji. Jednocześnie z tej polisy - odszkodowanie otrzymują ofiary wypadku spowodowanego przez dany pojazd.

02.02.2012  Nowy egzamin na prawo jazdy od 2013 r.

Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o kierujących pojazdami - poinformowała Kancelaria Prezydenta. Oznacza to, że zasady zdawania egzaminów na prawo jazdy zmienią się w styczniu 2013 r. Nowelizacja przesuwa o rok, do 19 stycznia 2013 r., termin wejścia w życie przepisów dotyczących praw jazdy przyjętych w styczniu 2011 r., gdy uchwalono ustawę o kierujących pojazdami. Część przepisów ustawy, w tym te określające warunki prowadzenia egzaminów na prawo jazdy, miała wejść w życie 11 lutego br. Między uchwaleniem a wejściem w życie nowych regulacji pojawiło się wiele informacji świadczących o niepokoju społecznym związanym ze zmianami, w szczególności w związku z nowym systemem przeprowadzania egzaminów teoretycznych na prawo jazdy. Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego okazały się nieprzygotowane, a kandydaci na kierowców nie mieli możliwości wcześniejszego zapoznania z nowymi zasadami egzaminu. Na początku stycznia minister transportu Sławomir Nowak poinformował, że jego resort podjął decyzję ws. przedłużenia vacatio legis do stycznia 2013 r. Odpowiednią nowelizację ustawy o kierujących pojazdami Sejm uchwalił 13 stycznia, a Senat przyjął ją bez poprawek sześć dni później. We wtorek nowelę podpisał prezydent. Egzamin na prawo jazdy - co się zmieni? - Egzamin na prawo jazdy to jedna z najbardziej stresujących chwil w naszym życiu. Od stycznia 2013 roku teoretyczna część tego egzaminu zostanie istotnie odmieniona. Jednym z głównych celów uchwalonej przed rokiem ustawy o kierujących pojazdami było dostosowanie polskiego prawa do wymogów unijnych dyrektyw. Przyjęte w styczniu ub.r. przepisy na nowo regulują m.in. zasady uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami, w tym zasady szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców, nadzoru nad ośrodkami egzaminowania i szkolenia kierowców, instruktorami, egzaminatorami oraz samymi kierowcami. Ustawa przewiduje, że osoby, które za wykroczenia drogowe zbiorą 24 punkty karne (czyli maksymalną liczbę), będą kierowane na kurs reedukacyjny, a nie - jak obecnie - na ponowny egzamin. Młodzi kierowcy, którzy po raz pierwszy uzyskali prawo jazdy kategorii B, będą przez dwa lata podlegać szczególnemu nadzorowi. Okres próbny ma być przedłużany w razie popełnienia przez nich wykroczeń drogowych. W razie popełnienia dwóch wykroczeń kierowca będzie kierowany na kurs reedukacyjny, a w przypadku popełnienia trzech - prawo jazdy zostanie mu odebrane. Według statystyk ponad dwie piąte wypadków powodują kierowcy w wieku 18-24 lat. Ustawa ma ponadto zapobiec wydawaniu praw jazdy osobom, które nie powinny prowadzić pojazdów ze względu na stan zdrowia. Sposobem na to ma być wprowadzenie ankiety zdrowotnej wypełnianej pod rygorem odpowiedzialności karnej. Również instruktorzy zostaną poddani dokładniejszym badaniom lekarskim i psychologicznym; będą też musieli co rok uczestniczyć w kursach doskonalących. Inny cel ustawy to podniesienie kwalifikacji instruktorów prawa jazdy i zobowiązanie ośrodków szkolenia do przekazywania samorządowi powiatowemu informacji o kursach i ich uczestnikach. Nadzór nad samorządem ma w tej sprawie sprawować wojewoda. Ustawa wprowadza też nową kategorię dla początkujących motocyklistów - prawo jazdy A2, uprawniające do prowadzenia motocykli z silnikami o mocy do 35 kW. Aby prowadzić motocykle, młody kierowca będzie musiał najpierw zdobyć prawo jazdy na małe motocykle - A1 (w wieku 16 lat) lub A2 (jeśli skończy 18 lat). Po następnych dwóch latach będzie się mógł ubiegać - odpowiednio - o prawo jazdy kat. A2 lub A. Granicę minimalnego wieku niezbędnego do uzyskania prawa jazdy kat. A podniesiono z 18 do 24 lat. Zamiast karty motorowerowej będzie wydawane prawo jazdy kategorii AM uprawniające do prowadzenia motorowerów i lekkich pojazdów czterokołowych. Będzie je można wyrobić od 14. roku życia. Prawa jazdy kategorii AM, A1, A2, A, B1, B, B+E będą ważne przez 15 lat, pozostałe przez pięć lat.

24.11.2011  Dokładniejsze kontrole aut na gaz

W życie wchodzą zmiany w przepisach dotyczących warunków technicznych i sposobu badania stanu technicznego samochodów zasilanych gazem LNG, CNG i LPG. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury, zmieniającym rozporządzenie ws. zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów, diagności będą musieli dokładniej kontrolować samochody wyposażone w instalację gazową. Podczas okresowego badania technicznego sprawdzone będą m.in. takie elementy, jak obecność na zbiorniku LNG nalepki określającej maksymalne ciśnienie w zbiorniku oraz czy w instalacji LNG w kabinie kierowcy znajduje się działający wskaźnik ciśnienia gazu. Jeśli chodzi o instalację CNG, sprawdzana będzie obecność oraz działanie wskaźnika ciśnienia, który ma znajdować się przed reduktorem. Nowe przepisy wprowadzają też zmiany w wymaganiach dotyczących warunków technicznych dla aut na gaz. Zbiorniki gazu powinny być dopuszczone do eksploatacji przez Transportowy Dozór Techniczny i nie mogą być montowane w przedniej części pojazdu, w komorze silnika oraz w przestrzeni pasażerskiej. Autobusy zasilane jednym z rodzajów gazu muszą być oznaczone z przodu i z tyłu oraz z prawej strony, w pobliżu drzwi nalepką z symbolem "LPG", "CNG" lub "LNG". Nowelizacja określa też dokładnie z jakiego materiału muszą być wykonane przewody metalowe - dla instalacji LPG ma to być miedź, a dla LNG i CNG stal nierdzewna. W dodatku przewody miedziane mają być zabezpieczone na całej długości osłoną gumową lub z tworzywa sztucznego. Warunki techniczne wymagają też, żeby instalacja gazowa wytrzymywała określone ciśnienie przy konkretnym rodzaju gazu. To niektóre, ważniejsze zmiany, które od dziś dotyczą pojazdów zasilanych gazem.(żródło:www.moto.onet.pl)

14.11.2011  Nie zwracają za karty pojazdu

Starostwo Powiatowe w Lesznie znalazło sposób umożliwiający odrzucanie przed sądem pozwów o zwrot nadpłaty za wydane karty pojazdu. Istnieje obawa, że w ślad za leszczyńskim samorządem pójdą inne powiaty. W ciągu kilku ostatnich miesięcy leszczyński powiat wygrał kilkanaście procesów o zwrot nadpłaty za wydane w latach 2004-2006 karty pojazdów. Dzięki temu samorząd uniknął wydatków na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. Powództwa o zwrot pieniędzy udało się oddalić dzięki zmianie procedur prawnych stosowanych przez powiat. Starostwo Powiatowe w Lesznie wykazało przed sądem, że należności związane ze zwrotem nadpłaty pieniędzy za karty pojazdu mają charakter administracyjno-podatkowy, a nie jak to dotychczas traktowano cywilny. Taka interpretacja niesie za sobą poważne skutki prawne. Zgodnie z przepisami zobowiązania o charakterze administracyjno-podatkowym ulegają przedawnieniu po pięciu latach, a o charakterze cywilnym dopiero po dziesięciu. Jak łatwo się domyślić, wszystkie odrzucone przez sąd pozwy o zwrot nadpłaty dotyczyły przypadków, w których należności uległy przedawnieniu. Nie wszyscy kierowcy przyjmują do wiadomości wyroki sądu. Część z nich postanowiła już złożyć apelacje do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu. Przypomnijmy, że pieniądze za wydanie karty pojazdu samorządy pobierały na podstawie obowiązujących w całym kraju przepisów. Chodzi tu okres od 21 sierpnia 2003 r. do 14 kwietnia 2006 r. Wówczas za wydanie tego dokument trzeba było zapłacić 500 zł. Jeszcze w 2006 roku opłata ta została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny i zmniejszona do 75 zł. Na skutek tej decyzji urzędy zostały zalane wnioskami o zwrot nadpłaty 425 zł. Sukcesem leszczyńskiego starostwa zainteresowały się już inne powiaty, które nie zamierzają dobrowolnie oddawać pieniędzy. Pod tym względem sytuacja w kraju nie wygląda jednakowo. Jedne starostwa idą na ugodę decydując się zwrócić nadpłatę, inne robią to dopiero po wyroku sądu. Pomimo rosnącej liczby miast wychodzących naprzeciw roszczeniom kierowców, nadal większość z nich wzbrania się przed dobrowolnym oddaniem nadpłaconych kwot. Takie starostwa na każdy wniosek odpowiadają odmownie, a pieniądze zwracają dopiero wtedy, gdy zostaną do tego przymuszone przez wyrok sądu. Jest niemal pewne, że będą chciały wykorzystać wszystkie dostępne procedury prawne, które umożliwią im odrzucanie pozwów. (Źródło:www.onet.pl)

25.10.2011  3 tysiące zł za brak OC

Od 1 stycznia o ponad 1 tys. zł wzrośnie kara za brak ubezpieczenia OC dla aut osobowych - pisze Łukasz Kuligowski w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Zgodnie z nowelizacją przepisów, kary za brak OC będą obliczane na bazie minimalnej płacy, a nie jak dotąd stałej kwoty 500 euro. Kierowcy aut osobowych zapłacą 3 tys. zł, autobusów i aut ciężarowych 4,5 tys. zł, a motocykliści 500 zł. (Żródło:www.onet.pl)

15.09.2011  Ceny polis mogą wzrosnąć o 20 procent

Jeśli Sąd Najwyższy uzna, że kierowcy należy się po wypadku auto zastępcze, będą podwyżki stawek OC – informuje „Rzeczpospolita”. Dziennik zwraca uwagę, że według szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń wprowadzenie obowiązku dostarczenia auta zastępczego kierowcy poszkodowanemu w wypadku oznaczałoby wzrost kosztów dla ubezpieczycieli o 1 mld zł. Wydatki zostałyby przeniesione na klientów. „Samochód zastępczy podniósłby wartość wypłacanych odszkodowań o ok. 18 proc.” – mówi „Rzeczpospolitej” Marcin Tarczyński, analityk PIU.

11.08.2011  Nowy wygląd fotoradarów

Inspekcja drogowa rozpoczęła oznaczanie czynnych fotoradarów żółtą taśmą - poinformował rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Alvin Gajadhur. Czynne fotoradary zostaną oklejone żółtą taśmą, by kierowcy wiedzieli, że w tym miejscu jest mierzona prędkość. Jak powiedział Gajadhur, inspekcja ma czas do lipca 2014 r. na oznaczenie masztów z działającymi fotoradarami. "Na razie mamy 75 czynnych urządzeń, które przejęliśmy od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz policji. W tym roku chcemy dokupić kolejnych 300 fotoradarów" - wyjaśnił rzecznik. Dodał, że według przepisów, w ciągu 36 miesięcy mają zniknąć z polskich dróg puste skrzynki na fotoradary. "Po to urządzenia będą oklejane żółtą folią, by kierowcy wiedzieli, że w danym miejscu działa urządzenie mierzące prędkość i należy zdjąć nogę z gazu" - powiedział Gajadhur. Inspekcja drogowa czeka na ostateczne analizy dotyczące wyboru miejsc na umieszczenie fotoradarów. Jak wyjaśnił rzecznik, będą to głównie miejsca, gdzie często dochodzi do wypadków albo gdzie kierowcy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość. Mieszkańcy i władze lokalne mogą też proponować miejsca, gdzie ich zdaniem, powinny działać fotoradary. Fotoradary, które są w dyspozycji Inspekcji Transportu Drogowego, pracują 24 godziny na dobę. Zdjęcia pojazdów przekraczających dozwoloną prędkość są przekazywane drogą elektroniczną do inspekcji, która może wystawić kierowcy mandat. Teraz na wystawienie mandatu jest 180 dni, wcześniej służby miały 30 dni. (źródło:www.onet.pl)

29.03.2011  Prawo jazdy po nowemu

Nowe kategorie, okres próbny dla młodych kierowców i utrata prawa jazdy dopiero po uzbieraniu 48 punktów karnych - to najważniejsze zapisy nowej ustawy o kierujących pojazdami Nowa ustawa o kierujących pojazdami ma przyczynić się do dalszego zmniejszenia liczby ciężkich wypadków - w Polsce trzykrotnie wyższej niż średnia w krajach UE - i zminimalizowania nieprawidłowości w szkoleniu kierowców. Statystyki wskazują, że najliczniejsza grupa kierowców uczestniczących w wypadkach to osoby w wieku 18-24 lat, posiadające prawo jazdy krócej niż dwa lata.

Okres próbny dla początkujących
Początkujących kierowców czeka dwuletni okres próbny. Przez osiem miesięcy po uzyskaniu prawa jazdy będą musieli jeździć samochodem oznaczonym zielonym listkiem na przedniej i tylnej szybie. Ponadto w tym czasie nie wolno im przekraczać prędkości 50 km/godz. w terenie zabudowanym, 80 km/godz. poza nim oraz 100 km/godz. na drodze ekspresowej dwujezdniowej i autostradzie. Po popełnieniu dwóch wykroczeń kierowca objęty okresem próbnym zostanie skierowany na kurs reedukacyjny, a po popełnieniu trzech wykroczeń lub jednego przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym (np. jazda z poziomem alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila) - straci prawo jazdy. Podobne rozwiązanie zastosowano już w innych państwach europejskich.

Nowe kursy reedukacyjne
Kierowcy, którzy uzbierają 24 punkty karne, będą kierowani na kurs reedukacyjny, a nie na ponowny egzamin na prawo jazdy. Jeśli jednak po raz kolejny zgromadzą 24 punkty (razem 48) w ciągu pięciu lat, pożegnają się z dokumentami. Uwaga! Zgodnie z nowymi przepisami policjant będzie mógł nas jednorazowo ukarać 10 punktami karnymi, niezależnie od liczby i ciężaru popełnionych wykroczeń. To oznacza kres "kolekcjonowania" punktów przez piratów drogowych. Rekordziści potrafili podczas jednej kontroli zebrać ich ponad 100!

Nadzór nad instruktorami i ośrodkami
Nowa ustawa zakłada także podwyższenie wymagań wobec instruktorów, egzaminatorów i ośrodków szkolenia kierowców. Te ostatnie zostaną zobowiązane do przekazywania samorządom informacji o kursach i ich uczestnikach. Instruktorzy nauki jazdy mają być z kolei poddawani bardziej szczegółowym badaniom lekarskim i psychologicznym. Co roku będą też wysyłani na kursy doszkalające.

Mocne jednoślady nie dla nastolatków
Ustawa definiuje również nowe kategorie prawa jazdy. Podstawowa kategoria AM, dozwolona od 14. roku życia, będzie uprawniać do prowadzenia pojazdów czterokołowych o masie do 250 kg oraz motorowerów, wyposażonych w silnik spalinowy o pojemności do 50 cm3 lub elektryczny o mocy do 4 kW i z prędkością maksymalną ograniczoną do 45 km/godz. Warto wiedzieć. Osoby, które ukończyły 18 lat przed wejściem w życie nowej ustawy, będą mogły jeździć motorowerem bez uprawnień. Młodszym kierowcom do poruszania się na skuterze od stycznia 2013 roku potrzebna będzie karta motorowerowa, odpłatnie wymieniona na prawo jazdy kategorii AM, albo dowolna z kolejnych kategorii: A1, A2, A, B1 lub B. Każda z nich zezwala na jazdę motorowerem. Kto nie posiada żadnego z tych uprawnień, będzie musiał zdać egzamin na prawo jazdy kategorii AM.

AM - prawo jazdy dla użytkowników motorowerów oraz lekkich pojazdów czterokołowych, czyli lekkich quadów (masa bez obciążenia do 350 kg, prędkość maksymalna do 45 km/godz., silnik o pojemności skokowej do 50 cm3). Dokument będzie można zdobyć po ukończeniu 14. roku życia. Cięższe qua-dy zaliczono do "czterokołowców", czyli "pojazdów samochodowych przeznaczonych do przewozu osób lub ładunków, z wyłączeniem samochodu osobowego, ciężarowego i motocykla, którego masa własna nie przekracza 550 kg". Będą wymagały więc prawa jazdy kategorii B1, dozwolonej od lat 16.

A1 - kategoria dozwolona od 16. roku życia, upoważniająca do prowadzenia motocykli o pojemności skokowej do 125 cm3, mocy maksymalnie 15 KM i stosunku mocy do masy nie większej niż 0,13 KM/kg oraz do prowadzenia motocykli trzykołowych o mocy do 20,4 KM.

A2 - pośrednia kategoria prawa jazdy pomiędzy istniejącymi już kategoriami A1 i A, dozwolona od 18. roku życia. Prawo jazdy tej kategorii będzie uprawniało do prowadzenia motocykli o mocy nieprzekraczającej 47,65 KM i stosunku mocy do masy nieprzekraczającym 0,272 KM/kg.

Aby uzyskać uprawnienia do prowadzenia motocykli, czyli prawo jazdy kategorii A, młody kierowca będzie musiał najpierw zdobyć prawo jazdy na małe motocykle (A1 w wieku 16 lat lub A2 w wieku 18 lat), a następnie po dwuletnim okresie posiadania tych uprawnień będzie miał możliwość uzyskania prawa jazdy na większe motocykle (odpowiednio A2 lub A). Projekt zakłada również podniesienie minimalnego wieku niezbędnego do uzyskania bezpośredniego dostępu do prawa jazdy kategorii A - z obecnych 18 do 24 lat. Celem zmian jest zapobieganie sytuacji, w której młodzi i niedoświadczeni kierowcy mają dostęp do ciężkich i szybkich motocykli.

Ustawa ma również zapobiegać siadaniu za kółko osobom, które nie powinny otrzymać prawa jazdy ze względu na stan zdrowia. W tym celu wprowadza ankietę zdrowotną, wypełnianą pod groźbą odpowiedzialności karnej.

Dla cukrzyków i epileptyków
Przygotowywane przez Ministerstwo Zdrowia przepisy przewidują, że chorzy na cukrzycę kandydaci na kierowców w celu uzyskania prawa jazdy będą musieli przedstawić opinię diabetologa, a później - przeprowadzać kontrolne badania. Osoby, u których w ciągu ostatnich dwóch lat stwierdzono napad padaczki, nie otrzymają dokumentu. Obowiązek powiadomienia organu wydającego prawo jazdy o chorobie będzie spoczywać na lekarzu prowadzącym leczenie.

Koniec z dożywotnim prawem jazdy
Zgodnie z nową ustawą prawa jazdy kategorii AM, A1, A2, A, B1, B, B+E będą ważne przez 15 lat, pozostałe przez pięć lat. Od 19 stycznia 2013 r. będą wydawane dokumenty zgodne z nowym wzorem unijnym. Obecne będą podlegać wymianie w okresie od 19 stycznia 2028 r. do 18 stycznia 2033 r.

Za wymianę kierowcy zapłacą niestety z własnej kieszeni (obecnie to 84 zł).

Co jeszcze czeka kierowców?
Już niedługo zmienią się także przepisy dotyczące ubezpieczenia OC, a z ulic znikną auta oznaczone jako "przewóz osób".

Koniec z podwójnym OC
Obecnie, jeśli właściciel auta nie wypowie polisy pisemnie najpóźniej dzień przed jej upływem, zostaje ona z automatu zawarta na kolejny rok. Nieświadomi kierowcy wykupują ubezpieczenie w innym towarzystwie, a auto objęte jest dwiema polisami. Projekt przygotowany przez Ministerstwo Finansów zakłada, że przedłużoną polisę OC będzie można jednak wypowiedzieć w czasie jej trwania. Przepisy zobowiązują ponadto ubezpieczalnie do powiadamiania kierowców o upływającym terminie ubezpieczenia. Resort proponuje też podwyższenie kar za brak obowiązkowego ubezpieczeniowego - dla samochodów osobowych z 2050 zł do 2772 zł, gdy przerwa w ubezpieczeniu przekroczyła dwa tygodnie.

Uwaga! Według projektu kierowcy wykupujący polisę przez internet nie będą musieli już wozić ze sobą jej oryginału - wystarczy komputerowy wydruk. Zmiany wejdą w życie prawdopodobnie jeszcze w tym roku.

Zniknie "przewóz osób"
W ciągu najbliższych miesięcy z rynku zniknie okazjonalny przewóz osób, a na ulicach zostaną tylko licencjonowane taksówki - zakłada nowa ustawa o transporcie drogowym, uchwalona niedawno przez Sejm. Przewóz osób ma być wykonywany jedynie samochodami mieszczącymi powyżej siedmiu osób.

Na dostosowanie się do nowych przepisów przewoźnicy otrzymają 12 miesięcy. W tym czasie powinni zdać egzamin z topografii miasta i wykupić licencję taksówkową. Ponadto gminy nie będą mogły decydować o liczbie taksówek w mieście. Ma to ułatwić dotychczasowym przewoźnikom osób przekwalifikowanie usług. Ustawa czeka jeszcze na podpis prezydenta.

Bezpieczniej na rowerze
Kilka dni temu Sejm przegłosował inną nowelizację kodeksu drogowego, tym razem pod kątem praw i obowiązków rowerzystów. Zapisy pozwalają rowerzystom m.in. na jazdę parami, o ile nie utrudnia to ruchu innym jego uczestnikom, na wyprzedzanie aut z prawej strony, na jazdę środkiem pasa ruchu i - pod warunkiem złej pogody - na jazdę po chodniku. Teraz zmianami zajmie się Senat.

Przypomnijmy ponadto, że zgodnie z lutową nowelizacją kodeksu karnego sądy nie mają już obowiązku orzekania wobec pijanego rowerzysty zakazu prowadzenia samochodu. Trybunał Konstytucyjny wskazał, że wcześniej nietrzeźwi rowerzyści byli poddawani surowszym karom niż nietrzeźwi kierowcy aut - tracili obydwa typy uprawnień. Po nowelizacji to do sądu należy decyzja, czy wobec nietrzeźwego rowerzysty orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, czy tylko zakaz jazdy rowerem.

Kiedy zmiany wejdą w życie?
Nowa ustawa o kierujących pojazdami wchodzi w życie rok od dnia ogłoszenia, czyli 11 lutego 2012 roku. Wśród zapisów są jednak wyjątki. 1 stycznia 2013 r. zaczną obowiązywać zapisy mówiące o kontroli ośrodków szkoleniowych, okresie próbnym dla nowych kierowców oraz kursach reedukacyjnych, a 19 stycznia 2013 r. - m.in. przepisy dotyczące kategorii AM.

Limity wiekowe do kierowania pojazdami:

14 lat - dla pojazdów określonych w prawie jazdy kategorii AM;
16 lat - dla pojazdów określonych w prawie jazdy kategorii A1, B1 i T;
18 lat - dla pojazdów określonych w prawie jazdy kategorii A2, B, B+E, C1 i C1+E;
20 lat - dla pojazdów określonych w prawie jazdy kategorii A, jeżeli osoba co najmniej od dwóch lat posiada prawo jazdy kategorii A2;
21 lat - dla motocykli trójkołowych o mocy przekraczającej 15 kW, jeżeli osoba posiada prawo jazdy kategorii A;
24 lata - dla pojazdów określonych w prawie jazdy kategorii A, jeżeli osoba nie posiadała co najmniej przez dwa lata prawa jazdy kategorii A2.

(żródło:www.moto.pl)

21.03.2011  Uwaga! Od dziś inspektorzy szukają nielegalnego oprogramowania

Dziś inspektorzy kontroli skarbowej zaczną sprawdzać legalność oprogramowania komputerowego w firmach. W styczniu i w lutym kontrolerzy sprawdzali kasy fiskalne - wystawili 7134 mandaty. Kontrole legalności oprogramowania to wynik nowych uprawnień inspektorów - od stycznia tego roku do zadań urzędów kontroli skarbowej należy wykrywanie, zapobieganie i zwalczanie przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej. Rzeczniczka administracji podatkowej Wiesława Dróżdż poinformowała, że podczas akcji, która ma potrwać do końca marca, inspektorzy zwrócą szczególną uwagę na naruszenia prawa autorskiego, zwłaszcza na nielegalne posługiwanie się oprogramowaniem komputerowym przez przedsiębiorców. Jak podkreśliła rzeczniczka, kontrole oprogramowania są elementem działań fiskusa mających na celu zwalczanie szarej strefy w gospodarce. - Pośrednio mogą wpłynąć na zwiększenie wpływów do budżetu z tytułu zobowiązań podatkowych - zaznaczyła Dróżdż. Tymczasem resort podsumował zimową akcję kontroli kas fiskalnych i wydawania paragonów. Z danych MF wynika, że od 15 stycznia 2011 r. do 28 lutego 2011 r. wystawiono 7134 mandaty karne w łącznej kwocie 1 mln 606 tys. 838 zł. - Dążymy do tego, aby wydawanie paragonu było powszechne i stanowiło normę. Jest to również filar tworzenia warunków uczciwej konkurencji, dlatego nie liczba wystawionych mandatów jest najważniejsza, ale uświadomienie klientom i sprzedawcom wagi rzetelnej ewidencji sprzedaży - podkreśliła rzeczniczka. Wskazała, że akcję przeprowadzono w całej Polsce przede wszystkim w górskich miejscowościach turystycznych, miejscach zimowego wypoczynku Polaków. Zapowiedziała, że letnia akcja będzie prowadzona ze szczególnym uwzględnieniem Pomorza. - Podczas kontroli inspektorzy rozdają ulotki informacyjne, z których można dowiedzieć się o korzyściach płynących z posiadania paragonu, takich jak prawa konsumenckie czy pewność, że naliczony w cenie podatek trafi do skarbu państwa, a nie do kieszeni sprzedawcy - poinformowała Dróżdż. (www.wyborcza.biz)

02.03.2011  Quady w końcu na cenzurowanym

Nowe przepisy o ruchu drogowym, które zaczną obowiązywać od 11 lutego 2012 roku uporządkują prawny bałagan dotyczący quadów - informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Zgodnie z nowymi regulacjami, quady zostaną zdefiniowane jako czterokołowce i czterokołowce lekkie, co zlikwiduje problem związany z różną rejestracją tych pojazdów, Dotychczas kwestią sporną pozostawała kwalifikacja quadów, które rejestrowano w zależności od interpretacji jako motorowery lub samochody. Przepisy określą także rodzaje dróg, po których nie mogą poruszać się czterokołowce i nakłada na ich kierowców obowiązek jazdy w kaskach. (źródło:www.gazetaprawna.pl)

28.01.2011  Odliczenia VAT - zostały cztery dni

„Kratki” zniknęły z oferty salonów samochodowych, jednak temat nadal pozostaje aktualny. Leasingobiorcy, którzy nie zarejestrują umowy na auto z kratką we właściwym urzędzie skarbowym utracą prawo do pełnego odliczenia podatku VAT. Ciągłe zmiany prawa i mnóstwo często niejednoznacznych informacji dotyczących możliwości pełnego odliczania podatku VAT od zakupu pojazdów z homologacją ciężarową spowodowały ogromny chaos informacyjny wśród dealerów samochodowych, leasingodawców i przede wszystkim wśród samych klientów. I ten chaos jeszcze się nie skończył. - Wielu klientów, którzy, aby wykorzystać możliwość zakupu auta za niższą o VAT cenę, zawarli umowę leasingu jeszcze w ubiegłym roku, nie jest świadomych, że to nie wystarczy, żeby z takiej ulgi podatkowej skorzystać. W celu uzyskania prawa do 100-proc. odliczenia VAT-u od samochodów z kratką konieczne jest zarejestrowanie umowy we właściwym dla klienta urzędzie skarbowym, najpóźniej do końca stycznia bieżącego roku – wyjaśnia Mariusz Włodarczyk, członek zarządu BZ WBK Leasing. Rejestracji można dokonać listownie, nadając na adres urzędu listem poleconym przesyłkę z umową. Jednak najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest osobista wizyta leasingobiorcy w urzędzie skarbowym. W tym celu powinien on przygotować oryginał umowy leasingu wraz z ewentualnymi dokumentami uzupełniającymi i ich kopie – to z pewnością przyspieszy całą procedurę na miejscu. Pojawiają się jednak wątpliwości w związku z opłata skarbową: czy rejestracja umowy leasingu podlega jej czy nie. - Według naszej wiedzy, zgłoszenie umowy leasingu w urzędzie jest zwolnione z opłat skarbowych. Jednak, aby mieć stuprocentową pewność, zgłoszenie poprzedźmy telefonem do właściwego urzędu skarbowego, który udzieli nam informacji, jak wygląda w tym zakresie praktyka – podpowiada Mariusz Włodarczyk. Co więcej, leasingobiorca, aby być zupełnie pewnym uzyskania pełnego doliczenia powinien pamiętać jeszcze o jednym: w zawartej z firmą leasingową umowie nie mogą zostać dokonywane żadne zmiany, a w szczególności te, które dotyczą wartości pojazdu i wpływają na wysokość podatku VAT do odliczenia. Chociaż teraz nie możemy już skorzystać z pełnego odliczenia podatku VAT od kratek, to z pewnością jeszcze o nich usłyszymy. - Decyzja Rady Unii Europejskiej jest czasowa, co oznacza, że najprawdopodobniej po 31 grudnia 2012 r., czyli po tym, jak przepisy przejściowe przestaną obowiązywać, auta z kratką ponownie staną się towarem numer jeden wśród inwestycji polskich firm – dodaje Mariusz Włodarczyk. (źródło:www.onet.pl)

17.12.2010  VAT 2011 - Czas rejestracji auta w Polsce przyspieszy

Szybciej będziemy rejestrować auta - zapowiada Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, która zakończyła integrację systemów informatycznych rejestracji samochodów. W 400 urzędach komunikacyjnych w kraju połączono systemy Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców z systemem "Pojazd" służącym do załatwiania formalności przy rejestracji aut i zamawiania dowodów rejestracyjnych. Teraz urzędy komunikacyjne mogą się łączyć na bieżąco. To przyspiesza rejestrację, pozwala na bieżąco aktualizować bazę CEPiK i umożliwi integrację stacji kontroli aut z CEPiK. - Pod względem logistyczno-organizacyjnym było to dla nas jedno z trudniejszych zadań - powiedział Ryszard Chyrzyński, wicedyrektor departamentu ewidencji państwowych i teleinformatyki w MSWiA cytowany w komunikacie PWPW. (Żródło:wyborcza.biz)

07.12.2010  VAT 2011 - 5 miesięcy dowolnej ewidencji stawek w kasach fiskalnych

Podatnicy przez pięć miesięcy 2011 roku będą mogli stosować dowolną metodę przyporządkowania nowych stawek VAT oznaczeniom literowym w kasach fiskalnych. Od 1 stycznia 2011 r. stawki VAT wzrosną o 1 punkt procentowy. Zmiana ta będzie musiała znaleźć odzwierciedlenie w kasach fiskalnych stosowanych przez przedsiębiorców do ewidencji obrotów. Aby ułatwić podatnikom modyfikacje w kasach związane z wyższymi stawkami VAT, Ministerstwo Finansów postanowiło uelastycznić zapisywanie stawek w tych urządzeniach. W projekcie rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące, oraz warunków ich stosowania zmieniono sztywne przyporządkowanie stawek podatkowych do oznaczeń literowych A-G. Na paragonach i raportach drukowanych przez kasy są nimi oznaczane tzw. grupy podatkowe (na przykład asortyment towarów lub usług objętych stawką 22-proc.). Utrzymano jedynie przyporządkowanie stawki podstawowej do oznaczenia literowego A. Z kolei literom od B do G będą odpowiadać pozostałe stawki wprowadzane na poszczególne towary i usługi oraz zwolnienie od podatku. Dla starszych typów kas, których program działania przewiduje mniejszą niż siedem liczbę grup podatkowych, oraz w okresie pięciu miesięcy po zmianie stawek dla wszystkich typów kas Ministerstwo Finansów dopuściło zastosowanie w zasadzie dowolnej metody przyporządkowania stawek określonym oznaczeniom literowym. Zmiany wejdą w życie z dniem ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. (Źródło: gazetaprawna.pl)

05.10.2010  Spór o kierownicę. Kielczanin wygrywa z Polską

Nadejdzie taki dzień, kiedy legalnie wyjadę moim vauxhallem na ulicę. I jeszcze dostanę odszkodowanie od państwa polskiego - mówi kielczanin Grzegorz Dorobek, który zmusił Polskę do zgody na rejestrowanie samochodów z kierownicą po prawej stronie. Ta wiadomość z pewnością ucieszy polskich emigrantów, którzy będą chcieli wrócić autami kupionymi za zarobione na Wyspach Brytyjskich funty i legalnie jeździć nimi w kraju lub je odsprzedać. W czwartek Komisja Europejska wezwała Polskę do usunięcia przeszkód w rejestrowaniu pojazdów przystosowanych do ruchu lewostronnego, a więc m.in. sprowadzanych z Wielkiej Brytanii. Dała naszemu krajowi 60 dni na przygotowanie odpowiednich przepisów. Decyzja jest nieodwołalna, w razie jej niewykonania Polsce grożą sankcje. To skutek uporu kielczanina Grzegorza Dorobka, który poskarżył się do władz unijnych, kiedy wszystkie instancje w Polsce, łącznie z sądem administracyjnym, odmówiły mu zgody na zarejestrowanie sprowadzonego z Anglii vauxhalla vectra (odpowiednik opla). W sporze polskie władze argumentowały, że takie samochody stwarzają niebezpieczeństwo na drodze. Unia odpowiadała, że w innych krajach rejestrować je wolno, mają homologację brytyjską, a zgodnie z unijnymi traktatami każdy pojazd homologowany w kraju UE może bez przeszkód być użytkowany na terenie całej Unii i od tej zasady nie ma wyjątku, bez względu na to, czy ruch jest prawo-, czy lewostronny. "Komisja uważa zatem, że całkowity zakaz rejestrowania pojazdów przystosowanych do ruchu lewostronnego jest niewspółmierny w stosunku do uzasadnionego celu polityki państwa, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa na drogach oraz ochrona zdrowia i życia ludzi" - czytamy w komunikacie prasowym biura Komisji Europejskiej w Warszawie. Zdaniem Dorobka jego poczciwa vectra z 1999 roku wciąż nadaje się do jazdy. - Nadejdzie taki dzień, kiedy legalnie wyjadę na ulicę. Mam posesję, po której nim jeżdżę, odpalam go regularnie, dbam o niego, wymieniam płyny, w każdym momencie jest zdolny do poruszania się po drogach - zapewnia Dorobek. Mało tego, po pomyślnym zarejestrowaniu auta ma zamiar wystąpić o odszkodowanie od skarbu państwa. - Będę się domagał zadośćuczynienia na przykład za to, że mój samochód stracił na wartości, za straty moralne, bo nie mogłem nim jeździć. Polska naraża się po raz kolejny na śmieszność, dalej utrzymując ten stan - dodaje Dorobek. Dla "Gazety"- Jan Czechowski, dyrektor serwisu i autokomisu Euro-Auto w Kielcach - Wydaje mi się, że pozwolenie na rejestrowanie samochodów dostosowanych do ruchu lewostronnego nie wpłynie na zwiększenie ich sprzedaży w Polsce. Dotychczas osoby z Anglii i Irlandii, z którymi rozmawiałem, przyznawały, że mają problemy z poruszaniem się takim samochodem po naszych drogach. Głównie przy wyprzedzaniu, ale nie tylko. Ludziom przeszkadza też lewarek zmiany biegów w lewej ręce. Dotychczas większość z nich sprowadzała takie auto tylko na części lub przekładali układ kierowniczy i deskę rozdzielczą na lewą stronę. Nie należy się spodziewać jakiejś fali importu takich samochodów. Rynek samochodów używanych jest zapchany. U nas stoją roczniki 2005-2006, najstarszy z 2004 r., naprawdę w atrakcyjnych cenach, z gwarancją, i widzimy, jak trudno jest znaleźć nabywcę. Z kierownicą po prawej stronie musiałby kosztować 20-30 proc. taniej, a i tak będzie kłopot ze sprzedaniem.  Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

23.07.2010  Zmiany w przepisach drogowych

Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji Prawa o ruchu drogowym. Dotyczą one m.in. postoju aut wycofanych z ruchu i procedury odholowania oraz przepadku pojazdów. Chodzi o nowelizację prawa drogowego, którą Sejm uchwalił w czerwcu. Rozszerza ona stosowanie Prawa o ruchu drogowym na tzw. drogi wewnętrzne, realizuje nałożony przez Unię Europejską obowiązek przekazania Komisji Europejskiej informacji o emisji dwutlenku węgla przez pojazdy po raz pierwszy rejestrowane na terytorium Polski oraz normuje procedury usuwania, przechowywania i przepadku pojazdów. Nowelizacja zezwala staroście na wystąpienie do sądu z wnioskiem o orzeczenie przepadku na rzecz powiatu pojazdu usuniętego z drogi, jeżeli powiadomiony o tym właściciel lub osoba uprawniona nie odebrała pojazdu w terminie trzech miesięcy od dnia jego usunięcia. Według Senatu, powiadomienie skierowane do właściciela pojazdu powinno pouczać go o tym, co nastąpi, jeżeli nie odbierze pojazdu, a starosta nie powinien występować z wnioskiem do sądu wcześniej niż po upływie 30 dni od powiadomienia właściciela. Kolejna senacka poprawka zobowiązuje właściciela pojazdu wycofanego z ruchu do zapewnienia miejsca postoju poza drogą publiczną, strefą zamieszkania albo strefą ruchu.(Źródło:www.onet.pl)

22.07.2010  Wrocławska "drogówka" ma nowy sprzęt

„Mała stacja diagnostyczna” - tak można nazwać samochody marki Fiat Ducato, które wyposażone w nowoczesny sprzęt pomagają policjantom kontrolować stan techniczny pojazdów. Wrocławscy policjanci od kilkunastu dni korzystają z dwóch takich specjalistycznych furgonetek. Specjalistyczne samochody techniki drogowej i ekologii są wręcz naszpikowane urządzeniami diagnostycznymi. To wyposażenie pozwala funkcjonariuszom gruntownie sprawdzić stan techniczny kontrolowanych pojazdów. Teraz policjanci mają do dyspozycji m. in. analizator spalin, dymomierz, przyrząd do pomiaru przepuszczalności światła w szybach pojazdów, miernik poziomu dźwięku pojazdów oraz wysokościomierz teleskopowy. Dzięki specjalistycznym urządzeniom odczytującym każdego typu tachografy funkcjonariusze mogą kontrolować również, czy kierujący przestrzegają przepisów o czasie pracy kierowców. W samochodach znajdują się też sprzęty, dzięki którym możliwa jest dokładna kontrola - np. lustro na wózku, specjalny kojec do obserwacji podwozia samochodu. W pojazdach znalazło się też miejsce na minibiuro, które znajduje się w części środkowej furgonetki. Tu można dokumentować przebieg służby, weryfikować dokumenty. Samochody wyposażone są także w klimatyzację i dodatkowe zasilanie przeznaczone dla urządzeń diagnostycznych. Dzięki temu specjalistycznemu wyposażeniu policjanci będą mogli eliminować z dróg pojazdy niesprawne technicznie i naruszające wymagania ochrony środowiska.(Źródło:www.policja.pl)

01.07.2010  Zmiana przepisów zwiększy bezpieczeństwo

Nowelizacja Kodeksu karnego, która wchodzi w życie 1 lipca br., pozbawi na zawsze prawa kierowania pojazdami mechanicznymi wielu nietrzeźwych kierowców - mówi minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Od 1 lipca br., zgodnie z art. 42 par. 3 k.k., wobec nietrzeźwych lub odurzonych sprawców katastrofy w ruchu drogowym albo wypadku drogowego, których następstwem była śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, a także wobec sprawców takich wypadków, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia, sąd jest zobowiązany orzec zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze. Nowelizacja kodeksu karnego przewiduje także znaczne zaostrzenie odpowiedzialności karnej nietrzeźwych i odurzonych kierowców, którzy już wcześniej byli prawomocnie skazani za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji popełnione w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, albo ponownie usiedli za kierownicą w okresie orzeczonego wobec nich zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za taki czyn na podstawie art. 178a par. 4 k.k., wprowadzającego nowy kwalifikowany typ przestępstwa prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości lub odurzenia, będzie możliwe wymierzenie kary sięgającej 5 lat pozbawienia wolności (dotychczas najsurowsza kara w takim wypadku to 2 lat pozbawienia wolności). Bardziej istotne jest jednak, że w stosunku do takich sprawców niemożliwe będzie orzeczenie kary nieizolacyjnej (grzywny lub kary ograniczenia wolności), jak również generalnie niedopuszczalne będzie zastosowanie instytucji warunkowego zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności. W rezultacie tego rodzaju "recydywista" drogowy orzeczoną mu karę pozbawienia wolności odbędzie w zakładzie karnym. "Uczestnicząc w opracowywaniu wchodzących w życie zmian w prawie karnym za cel postawiliśmy sobie podniesienie poziomu bezpieczeństwa odpowiedzialnych kierowców, pasażerów i innych uczestników ruchu" - mówi minister Krzysztof Kwiatkowski. "Mam nadzieję, że zaostrzone przepisy przekreślą często ujawniane poczucie bezkarności najbardziej niebezpiecznych uczestników ruchu drogowego, a tym samym pozytywnie zmienią sytuację na polskich drogach. Zmiany będą szczególnie efektywnym orężem do walki z tymi nieodpowiedzialnymi kierowcami, którzy pomimo uprzedniego skazania, zamiast wyciągnąć z tego należyte wnioski, ponawiają proceder jazdy na tzw. podwójnym gazie, licząc na to, że w razie kolejnego zatrzymania zostaną łagodnie potraktowani" - dodaje minister. (Źródło:www.onet.pl)

08.06.2010  Hakerzy kontra nowoczesne samochody

Naukowcy udowodnili, że nowoczesne samochody z dostępem do internetu mogą bardzo łatwo paść ofiarą hakerskiego ataku, co może być śmiertelnie niebezpieczne - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Przeprowadzili badania, których wyniki są szokujące. W doświadczeniu specjaliści bez problemu przejmowali kontrolę nad wieloma funkcjami auta - w czasie jazdy wyłączali hamulce, blokowali pojedyncze koła, czy nawet gasili silnik. Badania prowadzone były na dwóch współcześnie produkowanych modelach wyposażonych w nowoczesne komputery i dostęp do internetu. Co więcej, możliwe okazuje się wprowadzenie wirusa, który może spowodować wypadek i następnie zatrzeć ślady swojej działalności. Słabym punktem jest bezprzewodowa transmisja danych. Producentów czeka teraz sporo pracy, by wprowadzić odpowiednie zabezpieczenia. Jak skomentował jeden ze specjalistów, cytowany przez "DGP", "samochody nie są już bezpieczne". (źródło:Dziennik Gazeta Prawna)

27.05.2010  Wraca zielony podatek na auta

Wraca pomysł zielonego podatku - właściciele samochodów mogą wkrótce zacząć płacić więcej za ich użytkowanie, ostrzega "Rzeczpospolita". Jak podaje gazeta - grupa robocza Międzyresortowego Zespołu ds. Wzrostu Konkurencyjności Przemysłu Motoryzacyjnego ma przygotować rozwiązania zachęcające Polaków do kupowania samochodów przyjaznych dla środowiska. Właśnie do tego ma zachęcić nowy podatek. Zakłada się, że nie powinien on przekraczać 250 zł rocznie. Tyle maksymalnie mieliby płacić właściciele aut 15-letnich i starszych. Posiadacze nowszych modeli płaciliby odpowiednio mniej. Wprowadzenie ekopodatku wcale nie musi oznaczać likwidacji obecnego podatku akcyzowego. W ten sposób w Polsce moglibyśmy mieć dwa podatki dla właścicieli samochodów: akcyza wliczana w cenę i płacony co roku podatek ekologiczny, pisze "Rzeczpospolita". (Źródło:www.onet.pl)

19.05.2010  Marussia F2 - militarny SUV z Rosji

Marussia - rosyjski producent samochód, na zwołanej konferencji prasowej zaprezentował swój najnowszy pojazd F2, wywołując tym samym spore zdziwienie wśród zebrany gości. Obszerne nadwozie samochodu, małe i niesymetryczne okna aut oraz ostre kształty sugerują, że mamy do czynienia z pojazdem militarnym, a nie z rodzinnym SUV-em. Marka Marussia do tej pory była znana dzięki skonstruowaniu sportowych aut - B1 i B2. Teraz producent zapewnia, że nowy model w jego gamie nie będzie skierowany tylko do indywidualnych klientów, ale oferta zostanie skierowana także do firm flotowych oraz wojska. Wcześniej rosyjska marka zapowiadała, że w jej ofercie znajdzie się samochód należący do segmentu SUV, który mógłby konkurować z Audi Q7. Zaprezentowany samochód może jednak nie sprostać stawianym przed nim zadaniom.

 

 

10.02.2010  Koniec tłumaczenia dowodu rejestracyjnego

Od 16 lutego nie będzie wymagane tłumaczenie dowodu rejestracyjnego przy rejestracji samochodu sprowadzonego z innego kraju UE lub Szwajcarii - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Do tej pory osoba zamierzająca zarejestrować w Polsce auto sprowadzone z innego kraju UE musiała przedstawić również tłumaczenie wszystkich obcojęzycznych dokumentów, co podnosiło koszty i wprowadzało dodatkowe niedogodności. Zmiana rozporządzenia w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów, która zacznie obowiązywać już 16 lutego, likwiduje konieczność dostarczania tłumaczenia dowodu rejestracyjnego, który jest obecnie ujednolicony dla wszystkich krajów Unii. Sprawa dotyczy jednak aut z nowym wzorem dowodu. Dla starszych pojazdów tłumaczenie będzie nadal konieczne. Dowód zakupu - umowa lub faktura - również musi być tłumaczony. (Gazeta Prawna)

08.02.2010  Decyzja w sprawie "anglików"

Naczelny Sąd Administracyjny ogłosił dziś wyrok w sprawie rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie w Polsce. Jak dowiedział się serwis Moto.Onet.pl, NSA oddalił skargę kasacyjną w tej sprawie, pozostawiając w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach odmawiający rejestracji takiego auta. W Polsce nie ma definitywnego i jednoznacznego zakazu rejestracji pojazdów z kierownicą umieszczoną po prawej stronie i wyprodukowanego z myślą o ruchu lewostronnym, ale w każdym indywidualnym przypadku minister właściwy do spraw transportu powinien udzielić zgody - orzekł w środę Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie. Sędzia NSA Anna Lech powiedziała, iż minister może w indywidualnych przypadkach zezwolić na odstępstwo od warunków technicznych jakim powinien odpowiadać pojazd. W przypadku, którego dotyczy sprawa minister infrastruktury nie wyraził takiej zgody. "Pojazd ma być, w myśl przepisów, tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego m.in. nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie narażało porządku na drodze, zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy i łatwe oraz wygodne posługiwanie się urządzeniami do kierowania, hamowania, sygnalizacji i oświetlenia drogi przy równoczesnym jej obserwowaniu" - brzmiało uzasadnienie sędzi. Problemem odmów rejestracji w Polsce takich pojazdów w ubiegłym roku zajmowała się już Komisja Europejska, która domaga się zmiany przepisów dotyczących tej kwestii. Początek sprawy miał miejsce, gdy posiadacz sprowadzonego z Wysp Opla Vectra z kierownicą po prawej stronie nie uzyskał w czerwcu 2008 roku od starosty koneckiego zgody na rejestrację pojazdu. Następnie decyzja starosty utrzymana została przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach oraz przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach. Właściciel Vectry odwołał się od tego wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który dziś orzekł, iż w mocy pozostaje wyrok WSA w Kielcach, a skarga kasacyjna została oddalona. Posiadacz pojazdu z kierownicą po prawej stronie jest zdania, że odmowa rejestracji jest złamaniem przepisów unijnych. WSA w Kielcach orzekł jednak w swoim wyroku z kwietnia 2009 r., iż prawo europejskie nie może stanowić podstawy do domagania się rejestracji tego typu samochodu. Dodatkowo sąd zgodził się z argumentami wysuwanymi przez organy niższej instancji, mówiącymi że "umieszczenie kierownicy po prawej stronie zdecydowanie wpływa na pogorszenie bezpieczeństwa użytkowników drogi", a dążenie do zwiększania bezpieczeństwa ruchu powinno być jednym z podstawowych celów w danym kraju. Właściciel Vectry sprawę skierował także do Komisji Europejskiej, która w październiku, czyli już po wyroku WSA w Kielcach, upomniała Polskę za odmowę rejestracji "anglików" argumentując, iż stanowi to złamanie unijnego prawodawstwa. KE zażądała jednocześnie zmiany przepisów. Według Komisji Europejskiej Polska złamała unijną dyrektywę o homologacji typów układów kierowniczych z 1970 r., dyrektywę ramową o homologacji pojazdów silnikowych z 2007 r., a także art. 28 unijnego traktatu gwarantujący swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku. Zdaniem KE polski wymóg sprowadza się do tego, by przed rejestracją takiego auta w Polsce przełożyć mechanizmy na lewą stronę, a ze względu na to, że samochody takie są rejestrowane i jeżdżą w innych krajach Unii, nie ma ku temu powodów. Pełnomocnik właściciela Vectry dowodził wcześniej przed NSA, iż polskie orzecznictwo w tym zakresie jest niejednoznaczne i powoduje niepewność. Na poparcie swego argumentu wskazywał decyzję starosty kwidzyńskiego z października 2004 r., który zarejestrował inny pojazd z kierownicą po stronie prawej. Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach. (źródło: onet.pl)

03.09.2009 Graty na drogach

Jesienią może nas zalać fala aut ze złomowisk Europy Zachodniej. Polska przestaje sprawdzać stan techniczny sprowadzanych samochodów. Dotychczas takie auta musiały przejść dodatkowe badania techniczne, zanim zostały u nas zarejestrowane. Od 22 września do rejestracji używanego samochodu z importu wystarczy wydany za granicą dowód rejestracyjny z datą kolejnego badania technicznego. Zniesienia kontroli stanu technicznego takich aut domagała się Komisja Europejska. Polska nie chciała zmienić przepisów, bo prawo unijne dopuszcza dodatkowe badania ze względu na bezpieczeństwo drogowe. KE pozwała więc Polskę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Ten orzekł, że nasze przepisy naruszają europejskie prawo swobodnego przepływu towarów. Rząd nie zastanawiał się więc nad poprawą przepisów i po prostu zrezygnował ze wstępnej kontroli stanu technicznego używanych aut z importu. W maju tę zmianę przepisów uchwalił Sejm. - Na nasze drogi mogą trafić graty. Urzędnicy nie mają przecież obowiązku sprawdzać, czy samochód przyjechał na własnych kołach, czy na lawecie - mówił "Gazecie" Kazimierz Zbylut, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. Co się może zdarzyć? Samochód obywatela Europy Zachodniej z ważnym badaniem technicznym ma wypadek. Właścicielowi naprawa się nie opłaca. Ale handlarz używanych aut uznaje, że po remoncie sprzeda je w Polsce. Czy faktycznie naprawiano auto tak, że można nim bezpiecznie jeździć? Nowy właściciel przekona się o tym dopiero podczas kolejnego obowiązkowego badania technicznego w kraju. Albo... gdy dojdzie do wypadku. Nowe przepisy wchodzą w życie w szczególnym momencie. Walcząc z kryzysem, rządy 13 państw UE wprowadziły premie na zakup nowych aut dla kierowców, którzy oddadzą na złom stary pojazd. Niemcy zezłomowali już 2 mln aut, które mają ponad dziewięć lat. Za każde dostawali od rządu 2,5 tys. euro na nowy pojazd. Poza tym np. w Niemczech i Holandii można ponownie rejestrować zezłomowane auto, a w zagranicznych dokumentach czasem nie ma informacji, że samochód był wyrejestrowany w celu złomowania - poinformowało nas Ministerstwo Infrastruktury. Resort chciał uszczelnić przepisy. Na posiedzeniach ekspertów UE proponował europejski zakaz ponownej rejestracji aut oddanych na złom. Jednak w lipcu br. eksperci UE nie zgodzili się na to - informuje resort. Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, eksperta branży motoryzacyjnej z firmy Samar, zniesienie badań technicznych niewiele zmieni, bo Polacy zawsze omijali przepisy. Jego zdaniem na wzrost importu używanych aut do Polski bardziej wpłynie umocnienie złotego wobec euro, co widać już od paru miesięcy. W styczniu Polscy sprowadzili 43 tys. używanych aut, a od maja import przekracza 60 tys. sztuk miesięcznie. W sumie do lipca Polacy sprowadzili 386 tys. używanych samochodów. (Żródło:www.gazeta.pl)

31.08.2009 Koniec darmowych jazd

Już od przyszłego roku pracownik, który używa firmowego samochodu do celów prywatnych, zapłaci PIT, zapowiada "Gazeta Prawna". Taką zmianę chce wprowadzić resort finansów do ustaw o PIT i CIT. Taką zmianę chce wprowadzić resort finansów do ustaw o PIT i CIT. Przychód z tego tytułu będzie ustalany miesięcznie, jako 0,5 proc. wartości auta. Zatem im droższy służbowy pojazd, tym wyższy przychód, a tym samym podatek do zapłaty. Przykładowo: podatnik który jeździ prywatnie służbowym autem kupionym przez firmę za 85 tys. zł, osiągnie rocznie dodatkowy przychód w wysokości 5,1 tys zł i od tej kwoty będzie musiał zapłacić podatek dochodowy, oblicza "Gazeta Prawna". Jeśli pracodawca nie będzie chciał ujawnić, kto i jak wykorzystuje jego samochody prywatnie, sam zapłaci podatek. Jego przychód z tego tytułu też będzie określany miesięcznie, ale już w wysokości 1 proc. wartości każdego samochodu. Minister finansów planuje nałożyć na policję obowiązek zawiadamiania odpowiedniego organu podatkowego o sytuacjach stwierdzenia przez te służby wykorzystywania przez osobę fizyczną samochodu firmowego do celów prywatnych, podaje "Gazeta Prawna". Przyjmując więc podatek dochodowy na poziomie 19 procent kwota jaką będzie musiał uiścić pracownik za używanie firmowego auta np. VW Passata to prawie tysiąc złotych na rok. Źródło: PAP

17.06.2009 Jakie podatki od nowych aut? Kiedy premia za złomowanie?

Do końca roku rząd nie planuje prac nad zastąpieniem akcyzy nowym podatkiem od aut. Na razie nie wiadomo co z premią na zakup nowych aut za złomowanie starych pojazdów. Zmianę w podatkach od aut już w styczniu zaproponowało Ministerstwo Gospodarki. Zdaniem tego resortu podatek akcyzowy należy zastąpić opłatą ekologiczną, w wysokości uzależnionej od emisji CO2 (czyli zużycia paliwa), europejskich norm toksyczności spalin, które spełnia silnik auta oraz od pojemności silnika.- Założenie jest takie, by bardziej opłacało się kupić jak najmłodszy samochód, np. auto siedmioletnie zamiast 12-letniego - tłumaczył wtedy "Gazecie rozmówca zaznajomiony z pracami rządu. Stosowany teraz podatek akcyzowy zależy od wartości samochodu i pojemności silnika. Dla aut z silnikami do 2 litrów stawka wynosi 3,6 proc., dla aut z większymi silnikami stawka wynosi 18 proc. Taki system promuje sprzedaż aut jak najtańszych (czyli np. starych aut z importu) i nie bierze pod uwagę tego, że nowoczesne auto z silnikiem ponad 2 litry często jest mniej szkodliwe dla środowiska niż stare auto z silnikiem poniżej 2 litrów. Zmianę podatków miały osłodzić premie dla nabywców nowych aut za oddanie na złom starego pojazdu. Premia miała wynieść równowartość 1 tys. euro i przyznawana byłaby tylko przy zakupie auta, które emituje poniżej 155 g CO2/100 km. Podobne premie wprowadziły już rządy 12 państw UE. Zamierzają je wprowadzić także władze USA i Japonii, a rozważa to również rząd Rosji. Od lutego nad propozycjami Ministerstwa Gospodarki pracował powołany przez premiera międzyresortowy zespół ds. wzrostu konkurencyjności przemysłu motoryzacyjnego. Jednak od marca projektami zajmuje się już tylko Ministerstwo Finansów, które kilka razy przesuwało termin prezentacji projektu podatku ekologicznego od aut. Źródło: Gazeta Wyborcza

25.05.2009 Przeglądy techniczne aut na gaz staną się bardziej dostępne.

Podstawowe stacje kontroli pojazdów będą mogły przeprowadzać przeglądy techniczne pojazdów zasilanych gazem, a także aut powypadkowych, jeżeli ich masa nie przekroczy 3,5 t.Kierowcy jeżdżący samochodami na gaz łatwiej będą mogli przeprowadzać badania techniczne swoich pojazdów. Nie będą musieli w tym celu jechać kilkanaście kilometrów do okręgowej stacji kontroli pojazdów. Badanie auta zrobią w najbliższej stacji podstawowej. Tak samo będzie w przypadku samochodów powypadkowych oraz pojazdów skierowanych przez starostę na powtórne badanie stanu technicznego. Takie rozwiązanie wprowadza przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy z 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.). Ustawa rozszerza zakres kontroli przeprowadzanych w podstawowych stacjach kontroli pojazdów. W takich stacjach będzie można przeprowadzać przeglądy techniczne wszystkich pojazdów o masie do 3,5 tony. W stacjach okręgowych, tak jak obecnie, będą robione przeglądy wszystkich pojazdów, niezależnie od ich masy całkowitej. Obecnie stacje podstawowe mogą wykonywać okresowe badanie techniczne aut, które obejmuje sprawdzenie zgodności parametrów mechanicznych samochodu z normami. Nie mogą one zajmować się na przykład uszkodzonymi autami oraz sprowadzonymi z zagranicy, które nie zostały jeszcze zarejestrowane w Polsce. Nie mogą także sprawdzać aut zasilanych gazem. Badanie takich pojazdów mogły do tej pory przeprowadzić tylko okręgowe stacje kontroli pojazdów. Zmiana prawa umożliwi szerszy zakres badań podstawowym stacjom kontroli pojazdów. Jednak przepis mówiący o sprawdzaniu stanu technicznego wszystkich pojazdów o masie do 3,5 tony oznacza, że przedsiębiorcy będą musieli np. robić przeglądy ciągników rolniczych. Ich masa nie przekracza bowiem 3,5 tony. Będą zatem musieli dostosować swoje urządzenia do badania takich właśnie pojazdów. Przyjęte przez Sejm zmiany przyspieszą także rejestrację pojazdów sprowadzonych z Unii Europejskiej. Nie będzie już trzeba przeprowadzać badania technicznego takiego pojazdu przed jego rejestracją, jeżeli samochód ma wciąż ważne badanie przeprowadzone w innym państwie unijnym. Przyjęte przez Sejm zmiany umożliwią także rejestrację pojazdu, który w przeszłości został wyrejestrowany w naszym kraju. Obecnie w prawie o ruchu drogowym jest luka, która powoduje, że jeżeli dana osoba wyjeżdża do innych państw na kilka lat i chce zabrać ze sobą samochód, to po powrocie nie zarejestruje go w Polsce. Zmienione regulacje zezwolą jednak na ponowną rejestrację pojazdu, ale tylko w przypadku gdy został on wcześniej wyrejestrowany w celu wywiezienia go za granicę. Nowe przepisy zaczną obowiązywać po 90 dniach od ich publikacji w Dzienniku Ustaw. 3,5 tys. stacji kontroli funkcjonuje w Polsce Źródło: GP

08.04.2009 NIK: 185 tys. pojazdów dopuściły do ruchu nielegalne stacje kontroli ..

185 tys. pojazdów dopuściły do ruchu nielegalnie działające stacje kontroli pojazdów (SKP). Często zatrudniani są pracownicy karani za fałszowanie wpisów lub podejrzani o to. W powiecie zamojskim i łomżyńskim 90 proc. stacji działo bez pozwolenia - ujawniła w środę Najwyższa Izba Kontroli. Kontrolerzy sprawdzali, jak wygląda nadzór nad badaniami technicznymi pojazdów w 52 powiatach i miastach. Jak powiedział PAP rzecznik prasowy NIK Paweł Biedziak, kontrolę przeprowadzono w ubiegłym roku, a dotyczyła lat 2006, 2007 i I kw. 2008."Raport z kontroli został przesłany do Komendy Głównej Policji oraz Centralnego Biura Antrykorupcyjnego" - powiedział PAP Biedziak. Kontrolerzy ujawnili, że w 75 proc. badanych powiatów i miast funkcjonowały stacje kontroli, które działały na stałe lub przez pewien czas bez podstawowego dokumentu wymaganego przez prawo: poświadczenia wydanego przez Transportowy Dozór Techniczny. Dokument ten potwierdza, że stacja kontroli ma właściwe wyposażenie i warunki do wykonywania badań. Rekordziści radzili sobie bez niego przez cztery lata. Tylko w Warszawie, w latach 2006-2008, działały bez poświadczenia 24 stacje kontroli (ponad 30 proc. z ogółu istniejących). Wykonały w tym czasie ponad 37 tysięcy badań diagnostycznych. Ujawnione przez NIK nielegalnie działające SKP zarobiły za dopuszczenie do ruchu ponad 185 tysięcy pojazdów blisko 19 milionów złotych. Biedziak poinformował PAP, że w raporcie wysłanym do KGP i CBA izba wskazuje trzy "nowe" obszary korupcjogenne związane z kontrolą techniczną pojazdów. "Chodzi o wydawanie uprawnień kandydatom na diagnostów, zatrudnienie na tych stanowiskach osób prawomocnie skazanych i kontrolę stacji przez powiaty" - wyjaśnił rzecznik NIK. Dodał, że do tej pory przypadku korupcji stwierdzano przy okazji kontaktów kierowców z diagnostami. Izba stwierdziła, że w 30 proc. badanych powiatów starostowie naruszali prawo przy nadawaniu uprawnień diagnostom. "Nie wykazywali także aktywności" w cofaniu tych uprawnień diagnostom, którzy złamali prawo w zakresie badań technicznych. Izba miała zastrzeżenia do kontroli przeprowadzonych przez starostów w SKP. W ponad 1/4 zbadanych powiatów były one prowadzone powierzchownie i nie obejmowały kluczowych zagadnień związanych z dopuszczaniem pojazdów do ruchu. NIK stwierdziła, że stacje zatrudniają osoby karane lub podejrzane o poświadczenie nieprawdy (o sprawności rzeczywiście niesprawnego pojazdu) w dowodach rejestracyjnych lub przyjmowanie łapówek w zamian za tego rodzaju usługę. Osoby takie były zatrudnione w blisko połowie skontrolowanych powiatów. Rekordową liczbę nielegalnych stacji (względem wszystkich działających na danym terenie) ujawniono w powiatach łomżyńskim i zamojskim (dziewięć na dziesięć SKP). W łosickim było ich siedem (na osiem SKP), w konińskim dziesięć na 12 SKP, a w elbląskim i siedleckim dziewięć na 11 SKP. Według Pawła Biedziaka z powodu braku centralnej ewidencji stacji diagnostycznych, policjant kontrolujący dokumenty pojazdu nie jest w stanie stwierdzić, czy wystawiła je stacja działająca legalnie, czy nie. "Jedyną możliwością weryfikacji takiego dokumentu byłoby udanie się do SKP i skontrolowanie jej" - powiedział Biedziak. Z danych izby wynika, że w Polsce funkcjonuje ok. 3,5 tysiąca stacji kontroli, w których pracuje ponad 9 tysięcy diagnostów. Okresowym badaniom technicznym rocznie podlega około kilkanaście milionów pojazdów. Do stacji kontroli wpływa z tego tytułu około 2 mld złotych. (PAP) 

10.02.2009 Windows XP: Dni tego systemu są już policzone...

Już za 10 tygodni Microsoft zacznie wycofywać Windows XP, najbardziej popularny system tej firmy. 

Microsoft zarzuci w XP tzw. "mainstream support" 14 kwietnia i wejdzie w fazę zwaną "extended support." Zazwyczaj ten pierwszy okres trwa przez pierwsze pięć lat, a przez kolejne pięć system wchodzi w drugi, ograniczony okres wsparcia. Razem daje to 10 lat przed pełnym zamknięciem wparcia systemu. Jednak wymuszone przez użytkowników przedłużenie wsparcia dla Windows XP sprawiło, że cały okres wsparcia dla systemu XP wydłuży się do 13 lat - podaje serwis PC World.

Dwa okresy wsparcia

Czym różnią się te dwa okresy wsparcia? Mainstream dostarcza dla wszystkich darmowe poprawki takie jak łatki bezpieczeństwa oraz wszystkie inne poprawki błędów. Podczas okresu extended łatki nie dotyczące bezpieczeństwa dostarczane są tylko firmom, które podpisały specjalne kontrakty z Microsoft.

Tylko 90 dni na decyzję

Firmy muszą zakupić pakiet extended w ciągu 90 dni od zakończenia wsparcia mainstream dla XP w kwietniu.- Wszystkie aktualizacje bezpieczeństwa są jednak dostarczane za darmo zarówno w pakiecie mainstream jak i extended - dodaje Frank Fellows, przedstawiciel Microsoftu. - XP to wyjątkowy przypadek - powiedział Michael Cherry, analityk z Microsoft. - To pierwszy raz, gdy mamy taką sytuację, gdzie ludzie nadal będą kupować urządzenia z systemem operacyjnym,. który nie ma już pełnego wsparcia firmy - powiedział Cherry.

Netbooki przedłużyły życie Windows XP

Urządzenia, o których wspomina Cherry to oczywiście netbooki. Ok 80 proc. wszystkich sprzedanych netbooków w ostatnim kwartale zawierało system operacyjny Windows XP. Dzieje się tak, gdyż Vista jest zbyt wymagającym systemem dla mało wydajnych laptopów. W ostatnim roku Microsoft przedłużył życie XP właśnie przez netbooki, przesuwając ostateczną datę sprzedaży systemu na połowę 2010 roku. - Jeżeli kupujesz netbooka z XP, musisz zaakceptować to, że XP nie ma już wsparcia mainstream - wyjaśnia Cherry. Ale nie ma to jednak dużego znaczenia. - XP jest już dobrze znanym systemem. Większość problemów została już zidentyfikowana i rozwiązana, więc szanse na to, że pojawi się jakiś wielki problem są małe - dodaje Cherry. Microsoft wydał już trzy pakiety Service Pack do tego systemu, ostatni w maju 2008 roku. (www.gazeta.pl)

24.11.2008 500 euro za każdy samochód

Dziennik "Polska" pisze, że kupowanie używanych 10-letnich aut za granicą przestanie się opłacać. Jak dowiedziała się gazeta, już w przyszłym roku dzisiejszą akcyzę, której wysokość zależy od pojemności silnika i ceny zakupu auta, zastąpi stały podatek wynoszący 500 euro. Nad projektem pracuje komisja "Przyjazne państwo" kierowana przez Janusza Palikota. Przychylni mu są także posłowie PiS, którzy uważają, że wyeliminują w ten sposób oszustwa na granicy polegające na zaniżaniu wartości sprowadzanego samochodu. Wprowadzenie podatku ma także zapobiec importowi do Polski starych wyeksploatowanych aut, gdyż znacznie wzrosną jego koszty. "Polska" pisze, że do pomysłu zlikwidowania akcyzy i zastąpienia jej stałą opłatą na razie z rezerwą podchodzi Ministerstwo Finansów. Są obawy, że zamiast przynieść większe wpływy do budżetu, skończy się na jeszcze mniejszych dochodach niż dziś, przez spadek liczby kupionych za granicą aut. (www.gazeta.pl)

07.11.2008 Nowy taryfikator mandatów jeszcze w listopadzie

Premier podpisał nowy taryfikator mandatów - poinformowało Radio ZET. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać jeszcze przed końcem listopada. Rozporządzenie podwyższa niektóre mandaty dla kierowców, a obniża dla pieszych. Mandaty teraz wyniosą:

300 do 500 złotych - za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle.
500 złotych - bez możliwości zmniejszenia, będzie wynosił mandat za parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych.
100 złotych - takim mandatem karane będzie niezachowanie pięciometrowego odstępu między pojazdami, podczas zatrzymania w tunelu (na przykład w korku). To nowy mandat.
200 złotych - jada bez świateł w tunelu, niezależnie od pory dnia.
100 złotych - za jeżdżenie, na przykład rowerem (pojazdem innym niż silnikowy), po chodniku i po przejściach dla pieszych. 
100 złotych - to kara dla pieszych za przechodzenie na czerwonym świetle. Dotychczas wynosiła 250 złotych. 

Jak tłumaczyli policjanci piesi odmawiali przyjmowania tak wysokich mandatów. Sprawy trafiały do sądów grodzkich, które zmniejszały karę do 100 złotych. W rezultacie policjanci często rezygnowali z karania pieszych mandatem i kończyło się na upomnieniach. Nowe przepisy wejdą w życie w dwa tygodnie po opublikowaniu w Monitorze Polskim, czyli jeszcze w listopadzie. (źródło: www.gazeta.pl)

 30.07.2008 Używane auta pod lupą celników

Chcesz oszczędzić na akcyzie, zaniżając wartość sprowadzanego auta z Zachodu? Nie warto - nowe przepisy zobowiązują celników do weryfikacji wartości takich samochodów. Od 19 lipca weszła w życie ustawa o zwrocie nadpłaty podatku akcyzowego od używanych aut sprowadzanych od maja 2004 r. do końca listopada 2006 r. W tym okresie stawki podatku akcyzowego zależały od wieku pojazdu i wynosiły maksymalnie 65 proc. wartości sprowadzanego pojazdu. Od grudnia 2006 r. stawki podatku są takie same, niezależnie od wieku pojazdu. Od auta napędzanego silnikiem o pojemności do 2 l trzeba zapłacić 3,1 proc. akcyzy liczonej od wartości. Stawka dla aut z silnikami o pojemności ponad 2 l wynosi 13,6 proc. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że stosowanie dla używanych aut stawek podatku wyższych niż dla nowych aut było niezgodne z prawem UE i obowiązująca od dziesięciu dni ustawa reguluje sprawę zwrotu nadpłaty. Wielu kierowców może zacierać ręce z zadowolenia. Ale mniej zadowoleni mogą być kierowcy, którzy chcieliby zaoszczędzić na rozliczeniach z fiskusem i zaniżyć wartość sprowadzanego auta, by w ten sposób zapłacić mniejszy podatek. Dlaczego? Bo nowej ustawie nie tylko określono zasady zwrotu nadpłaconej akcyzy, ale także znowelizowano ustawę o podatku akcyzowym. Według przepisów dodanych do tej ustawy, jeśli zadeklarowana wartość sprowadzanego samochodu osobowego "bez uzasadnionej przyczyny, znacznie odbiega od średniej wartości rynkowej" auta, to naczelnik izby celnej może skontrolować tę deklaracje i wezwać osobę sprowadzającą auto do zweryfikowania podanej wartości auta lub przedstawienia dokumentów uzasadniających niską wycenę. Jeśli sprowadzający auto nie przedstawi takich dokumentów, celnicy będą mieli prawo sami ustalić wartość samochodu, od której zostanie naliczony podatek. Takie prawo nasi celnicy mieli wcześniej, przed naszym wejściem do UE. - Pierwsze wezwania do weryfikacji deklarowanej wartości samochodów zostały już wysłane - powiedział nam Witold Lisicki, rzecznik Służb Celnych w Ministerstwie Finansów. Ile jest już takich przypadków - jeszcze nie wiadomo. Według Lisickiego wartości aut deklarowane przez osoby, które je sprowadzają, są porównywane z cenami podobnych używanych samochodów na polskim rynku podawanych w opracowaniach firm EurotaxGlass's i Infoexpert. O ile konkretnie deklarowana na granicy wartość sprowadzanego auta musi się różnić od wartości z tych opracowań, by wzbudzić zaniepokojenie celników, przedstawiciel Ministerstwa Finansów nie powiedział. Ocena wartości używanych aut na podstawie notowań z polskiego rynku może jednak budzić spory. Dyrektor Piotr Włodarczyk z EurotaxGlass's podkreśla, że ceny poszczególnych modeli używanych aut są bardzo różne w poszczególnych państwach UE. Np. VW Passat 1,8 z 1999 r. w Niemczech kosztuje ok. 4,7 tys. euro, w Polsce - równowartość 4,8 tys. euro, ale w Austrii - już tylko 4,2 tys. euro. Renault Laguna na wtórnym rynku w Polsce jest tańsze niż we Francji, ale droższe niż w Belgii. Przedstawiciele koncernów motoryzacyjnych z zadowoleniem przyjęli nowe przepisy. - Mam nadzieję, że nowe przepisy zobowiążą naczelników izb celnych do przyjrzenia się takim przypadkom, kiedy ktoś sprowadza pięcioletnie auto i deklaruje, że ma ono nierealną wartość zaledwie 1 tys. euro - powiedział nam Jakub Faryś, dyrektor Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który skupia przedstawicielstwa większości koncernów samochodowych działających w Polsce. Jego zdaniem nowe przepisy nie zablokują jednak napływu używanych aut do Polski. - Stawki akcyzy w Polsce są niskie i nowe przepisy mogą najwyżej powstrzymać tych, którzy drastycznie zaniżali wartość sprowadzanych samochodów. Po wejściu w życie nowych przepisów zamiast miliona używanych aut Polacy sprowadzą ich może o jedną dziesiątą mniej - stwierdził Faryś. Jego zdaniem nowe przepisy nie powinny mieć tez wpływu na ceny używanych samochodów w Polsce. - Na placach w kraju jest dość sprowadzonych już samochodów - uważa przedstawiciel PZPM. Przez cztery lata od wejścia do UE Polacy sprowadzili już ponad 4 mln używanych samochodów z UE. W tym roku napływ używanych samochodów nawet się zwiększył: w pierwszym półroczu Polacy sprowadzili z Zachodu prawie 565 tys. aut "z drugiej ręki".Ekspert branży motoryzacyjnej Wojciech Drzewiecki z firmy Samar także uważa, że nowe przepisy nie zablokują napływu używanych samochodów. - Od czasu zrównania stawek akcyzy chyba coraz rzadziej dochodzi od zaniżania wartości aut - ocenia Drzewiecki. W pierwszym półroczu tego roku sprowadzane przez Polaków auta miały wartość średnio prawie 16,6 tys. zł - dziesięć razy wyższą niż w 2005 r. (Źródło: Gazeta Wyborcza)

27.06.2008 UE popiera import używanych aut do Polski?
Bruksela błyskawicznie likwiduje bariery dla importu używanych aut do Polski. Znacznie wolniej idzie jej znoszenie podobnych blokad w Austrii i Czechach  Dziś prawnicy Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej oraz Ministerstwa Infrastruktury zaczną się wspólnie naradzać, co robić z przepisami o dodatkowych badaniach technicznych używanych aut z Zachodu przed ich rejestracją w Polsce - powiedział nam rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński. Trzy tygodnie temu Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że polskie przepisy są niezgodne z zasadą swobodnego przepływu towarów w UE, chociaż europejskie prawo zezwala na dodatkowe badania techniczne aut przed ich pierwszą rejestracją ze względu na bezpieczeństwo drogowe i ochronę środowiska. Polski rząd ma nie lada łamigłówkę. Musi zmienić przepisy, ale nie może też się zgodzić, by na nasze drogi bez ograniczeń wjeżdżały pojazdy kwalifikujące się na złom albo pojazdy z kierownicą po prawej stronie, dostosowane tylko do ruchu lewostronnego, jak w Wlk. Brytanii. Do Trybunału polskie przepisy zaskarżyła Komisja Europejska w połowie 2006 r. Uznała, że dodatkowe badania ograniczają napływ używanych aut do Polski - choć przecież w ciągu czterech lat od wejścia naszego kraju do Unii Polacy sprowadzili z innych krajów UE 4 mln używanych samochodów. To rekord w dziejach europejskiej motoryzacji.
Brukseli nie podobało się też, że badania używanych aut z importu przed pierwszą rejestracją, które kosztują 92 do 297 zł, są droższe niż okresowe badania samochodów już zarejestrowanych w Polsce (kosztują 62-177 zł). Jednak dodatkowe badania techniczne używanych pojazdów w Polsce to symboliczna bariera w porównaniu z przepisami innych państw Unii, np. Austrii i Czech. Oba te państwa Bruksela napiętnowała dwa lata temu wraz z Polską za utrudnianie importu używanych aut. Austriackie przepisy nie pozwalają zarejestrować żadnych używanych aut, które zarejestrowano w innych państwach UE przed wejściem Austrii do Wspólnoty, czyli przed 1995 r. - informowała Komisja Europejska. Dlaczego dostrzegła to dopiero po 12 latach członkostwa Austrii w Unii, skoro na dużo mniejsze ograniczenia w Polsce zwróciła uwagę już rok po naszej akcesji? Rzecznik Komisji Europejskiej Ton van Lierop nie wyjaśnił nam tego. Kwestionowane austriackie przepisy Bruksela zaskarżyła do ETS w listopadzie zeszłego roku, ale wyroku jeszcze nie ma. W Czechach nie można rejestrować aut, które mają więcej niż pięć lub osiem lat - wytknęła Pradze Komisja Europejska dwa lata temu. Dodatkowo zarzuciła Czechom, tak jak Polsce, że wymagają specjalnej kontroli technicznej przed rejestracją przywożonych aut. Czeskie przepisy ciągle obowiązują. - Komisja Europejska zaskarżyła je do ETS dopiero w styczniu tego roku - poinformował nas Ton van Lierop. (Źródło: Gazeta Wyborcza)

23.06.2008 700 mln zł do zwrotu za badania techniczne używanych aut z UE

Do tej pory badania techniczne musiało przejść każde używane auto sprowadzone z UE. Nawet to, które miało jeszcze ważne badania z zagranicy. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że Polska łamie prawo. Nawet 700 mln zł mogą kosztować budżet skutki decyzji Trybunału w Luksemburgu. Sędziowie stwierdzili, że Polska od lat łamie prawo, wymagając badań technicznych używanych aut sprowadzanych z Unii Europejskiej. W kolejce po zwrot kosztów mogą więc stanąć właściciele 3,5 mln importowanych aut - podaje TVN24.pl.  Nie wiadomo jeszcze, jak odzyskać niesłusznie zapłacone pieniądze. Być może najpierw o zwrot pieniędzy trzeba będzie występować do stacji diagnostycznej, która sprawdzała nasz samochód . Dopiero ona zgłosi nasze roszczenie do Skarbu Państwa. Istnieje też inne rozwiązanie - pozew o odszkodowanie z powodu wydania aktu normatywnego sprzecznego z prawem wspólnotowym. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada na razie, że dokładnie przeanalizuje uzasadnienie wyroku Trybunału. Jak szybko upora się ze zmianą wadliwego przepisu, nie wiadomo. (Źródło: hci, TVN24.pl) 

09.06.2008 Bruksela - zmieńcie VAT od samochodów

Dzięki interwencji Komisji Europejskiej tysiące właścicieli firm w Polsce mogą odzyskać prawo do odliczania VAT za paliwo od swoich samochodów osobowych kupowanych na firmę. Komisja wszczęła postępowanie przeciw Polsce. We wczorajszym komunikacie nie wyjaśniła, o co dokładnie chodzi, ale prawdopodobnie nie podoba jej się zmiana przepisów dokonana jeszcze w 2005 r. Zlikwidowano wówczas tzw. wzór posła Lisaka, który określał, od jakich pojazdów można odliczać VAT. Zastąpiono go nową definicją. Część właścicieli firm, która kupuje samochody osobowe straciła prawo do odliczania podatku, bo ich modele nie zmieściły się w nowej definicji. Komisja uznała, że narusza to zasadę niepogarszania sytuacji podatników po wejściu do UE. Nie udało nam się uzyskać komentarza resortu finansów w tej sprawie, nie wiadomo więc, czy resort będzie chciał zmienić przepisy, czy też będzie walczył z Komisją przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. (Źródło: Gazeta Wyborcza)

22.04.2008 Dowód rejestracyjny z "załącznikiem"

Piotrkowscy policjanci zatrzymali współwłaściciela i pracownika stacji diagnostycznej, podejrzanych o załatwianie za łapówki fikcyjnych przeglądów technicznych pojazdów. Grozi im do 10 lat więzienia. Ustalono, że dopuścili oni do ruchu bez obowiązkowych przeglądów co najmniej kilkanaście pojazdów - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka piotrkowskiej policji Małgorzata Para. Według policji, procederem kierował 34-letni współwłaściciel jednej z Okręgowych Stacji Kontroli Pojazdów z okolic Piotrkowa. Nakłaniał on swojego 56-letniego pracownika do "poświadczenia nieprawdy" w dowodach rejestracyjnych. Diagnosta w ogóle nie widział pojazdu, który dopuszczał do ruchu. Do załatwienia przeglądu wystarczał mu tylko dowód rejestracyjny z "załącznikiem" w wysokości od 60 do 170 złotych. Pieniędzmi dzielił się ze współwłaścicielem stacji. W sumie - według policji - przyjęli oni tysiąc zł i dopuścili do ruchu co najmniej 11 pojazdów. Zabezpieczono 10 dowodów rejestracyjnych, w których diagnosta poświadczał nieprawdę. Prokuratura przedstawiła 56-latkowi w sumie sześć zarzutów korupcyjnych. Zastosowała wobec niego dozór policyjny i poręczenie majątkowe. Natomiast współwłaściciel stacji odpowie za kierowanie procederem. Obu mężczyznom grożą kary do 10 lat więzienia. Policjanci zatrzymali także dwóch mieszkańców powiatu piotrkowskiego w wieku 41 i 36 lat, którym przedstawiono zarzuty wręczenia łapówek. Grozi im za to kara do 8 lat pozbawienia wolności. Według policji, sprawa jest rozwojowa i możliwe są dalsze zatrzymania. (Źródło informacji: PAP)

28.01.2008 Czeka już 1500 ciężarówek!

Ok. 1500 ciężarówek stało w poniedziałek rano w kolejce do przejścia granicznego z Ukrainą w Dorohusku (Lubelskie). Przed przejściem granicznym z Białorusią w Koroszczynie czekało ok. 1200 ciężarówek. "Około 90 godzin wynosi czas oczekiwania na odprawę na przejściu w Koroszczynie" - powiedział Marcin Czajka z Izby Celnej w Białej Podlaskiej. Według celników ponad 90 godzin trzeba czekać w kolejce do przejścia w Dorohusku, a 60 godzin do przejścia z Ukrainą w Hrebennem. W Dorohusku pracuje na dziennej zmianie czterech celników, ale tylko jeden z nich może zajmować się odprawianiem TIR-ów. Kolejka ma ok. 40 km, sięga kilka kilometrów za Chełm. Policjanci pilnują, aby ciężarówki nie stały w Chełmie i nie utrudniały ruchu w mieście. W nocy przez to przejście odprawiono ponad 100 TIR-ów. Na drugim przejściu z Ukrainą w Lubelskiem - w Hrebennem w poniedziałek do pracy przyszło pięć osób. W kolejce przed przejściem czeka około 250 ciężarówek; do ich odprawienia potrzeba około 60 godzin. W nocy odprawiono tu ponad 100 samochodów. Kolejka TIR-ów do przejścia z Białorusią w Koroszczynie ma ponad 20 km. Na odprawę czeka tam ok. 1200 ciężarówek. W Koroszczynie w poniedziałek rano przyszło do pracy 11 celników. W nocy odprawili tu ponad 80 TIR-ów. Trwające już ponad tydzień zatory na przejściach granicznych spowodowane są brakiem celników. Wielu z nich jest na zwolnieniach lekarskich; liczni też biorą urlopy na żądanie. Od kilku miesięcy trwa protest celników, którzy domagają się m.in. podwyżek płac, przyznania im uprawnień emerytalnych, takich jak mają inne służby mundurowe i zapewnienia właściwej ochrony prawnej przy wykonywaniu obowiązków służbowych. Codziennie drogi dojazdowe do przejść blokowane są przez kierowców, którzy domagają się zwiększenia obsady celników i przyspieszenia tempa odpraw. (Źródło: PAP)